Prawy punkt widzenia
RSS
wtorek, 06 listopada 2007
standardy peokracji
Tak na szybciutko:

1. "Jeśli ktoś myśli jedynie za pomocą tych schematów, które przekazują nam codziennie media, to może już nie pamiętać, jak dwa lata temu PO zabiegała o to, by w żadnym wypadku marszałkiem sejmu nie został przedstawiciel ugrupowania, które zwyciężyło wybory. J. Rokita mówił, że taka sytuacja dowodzi powstawania monopolu władzy, że kłóci się to z ideą politycznej równowagi w demokracji, z kolei D. Tusk przestrzegał "braci Kaczyńskich" przed dyktatorskimi zapędami. Wtedy, przypomnę niezorientowanym, kandydatem PO na marszałka był B. Komorowski. Ten sam, co dziś." ...

Po tekstem jest długa dyskusja, od siebie dodam tylko, że po ogłoszeniu wyników - chyba wyborów prezydenckich od razu PiS zaproponowało stanowisko marszałka D. Tuskowi. Odpowiedź brzmiała: PiS nie będzie nam dyktował, kto z PO kim będzie.

2. Z. Romaszewski jest zbyt konfliktowy, by zostać wicemarszałkiem Senatu. (B. Komorowski albo D. Tusk) Stefan Niesiołowski nie jest konfliktowy w najmniejszym stopniu. Dziękuję, nie mam więcej pytań.

3. "Byłem w naszej świetlanej przyszłości" - bardzo fajny tekst - m.in. o tym, dlaczego Irlandia jest Irlandią.

Dla kontrastu niedawne słowa naszego nowego marszałka Sejmu:

"I powiem państwu tak, powiem w ten sposób: że w polskim interesie leży, żeby w wyniku współdziałania różnych i bardzo różnych sił politycznych W TEJ UNII EUROPEJSKIEJ ZAKOPAĆ POLSKĘ AŻ PO SAM CZUBEK GŁOWY, zakopać razem z tym czakiem ułańskim, razem z czapką krakuską, z - kiedyś, swego czasu padło takie stwierdzenie -jedwabnym kapeluszem, a nawet z tymi moherowymi beretami też - też, a może przede wszystkim."
źródło
01:10, konserwatywna
Link Komentarze (3) »
sobota, 03 listopada 2007
R. "dorżniemy watahy" Sikorski
No właśnie - 2 lata temu to był dla mnie tylko i (raczej) aż Radek Sikorski. Wierzyłam w tę legendę. Pewnie byłam naiwna, ale mam nadzieję, że tłumaczy to kilkuletni brak zainteresowania polityką. No i troszkę wiek ;)
W każdym razie niezmiernie się cieszyłam, kiedy został MON w rządzie K. Marcinkiewicza. Mimo, że cos mi nie grało (rzadko ujawniająca się u mnie kobieca intuicja?) było mi żal, że odchodził z MON.
Potem szanowałam go za to, że zachowuje się niezwykle kulturalnie wobec PiS.

A potem rzeczywiście jakby wystawił się na sprzedaż.

Potem były komentarze nt. Nelly Rokity (zwłaszcza ich forma - bardziej pasująca do prostaka, niż do oksfordzkiego gentlemana) i torebki J. Szczypińskiej.

A potem to fatalne "dorżniemy watahy"

Dziś trafiłam na taki tekst:

"W minionych wyborach Sikorski otwierał listę PO w moim okręgu bydgoskim i z nieprawdopodobnym wynikiem 117 tysięcy głosów zdeklasował rywali. Najpierw jednak chciałbym, abyśmy się cofnęli do roku 1992, kiedy 29- letni Sikorski wchodził do rządu Jana Olszewskiego. Od zawsze był uważany za twardogłowego antykomunistę. (...)

Był jednym z symboli radykalnego konserwatyzmu, odchodził w niesławie wraz z całym rządem Olszewskiego po sławetnej „nocnej zmianie”. (...)

Powrócił w roku 1997, ale nie przyłączył się do triumfalnego pochodu AWS. Nie wiadomo- nie chciał, czy też jego nie chcieli. Faktem jest, że postanowił kandydować do Sejmu z list Ruchu Odbudowy Polski, formacji Jana Olszewskiego. Z tym faktem wiąże się zabawna historia  (...)

Sikorski wygrał listę zdobywając około 7 tysięcy głosów, ale ROP w Bydgoszczy mandatu nie otrzymał. Do tej pory Sikorski zachowywał się konsekwentnie, jego kariera polityczna wyglądała nie na koniunkturalną, a rzeczywiście odpowiadającą jego poglądom politycznym. Jednak kilka miesięcy po wyborach niespodziewanie gruchnęła wieść, że Sikorski wchodzi do rządu Buzka. (...)

Sikorski był więc wiceministrem MSZ i ponownie wiceszefem MON tym razem jego szefem był Bronisław Komorowski. Z AWS- em związany był do końca. Ponownie trzeźwo ocenił sytuację i nie wystartował w wyborach 2001. Znów wyjechał z Polski i zajął się innymi sprawami.  

W roku 2005 postanowił zrobić kolejną woltę i powrócić do obozu, z którego odszedł osiem lat wcześniej. Wrócił do Kaczyńskiego i chciał wejść do czynnej polityki. (...)


Nieprawdą jest to, co dzisiaj twierdzi, że był popierany przez obydwa ugrupowania. Jakoś dziwnie się złożyło, że na wszelkiego rodzaju materiałach wyborczych miał logo PiS, a kampanię robili mu młodzi działacze tej partii. Jeszcze przed wyborami, ale kiedy już były znane nazwiska innych kandydatów do Senatu umówił się z kilkoma z nich na spotkanie. Celem spotkań było przekonanie ich do wycofania się ze startu w wyborach. W zamian obiecywał im stanowiska ambasadorów( już wtedy chciał być szefem dyplomacji). O tej sprawie powiadomił prasę… jego dzisiejszy kolega z PO, Jan Rulewski od tej kadencji senator ziemi bydgoskiej. (...)


Kolejną woltę dokonał kilka miesięcy temu. Jak głosi plotka przyczyną tego był fakt, że nie otrzymał ambasadury Waszyngtonu. Jeszcze jedna ciekawa informacja. Przed posesją Sikorskiego, która mieści się pod Bydgoszczą( powiat nakielski) od wielu lat stała tabliczka „strefa zdekomunizowana”, która zniknęła na kilka tygodni, albo nawet dni przed tymi wyborami. (...)


Co będzie się działo dalej? (...)


Obstawiam, że będzie to kadencja Sikorskiego. Zagra va banqe- teraz, albo w ogóle. (...)


Więc kim jest Radek Sikorski?"...


Polecam całość razem z dyskusją poniżej. Przyznam, że też chciałabym wiedzieć, kim jest R. Sikorski. Wiem, kim chciałabym go widzieć ale wiem też, że kilka skaz na do pewnego momentu kryształowym wizerunku się pojawiło.



03:26, konserwatywna
Link Komentarze (2) »
piątek, 02 listopada 2007
UE, KPP, energetyka
Jak pewnie wiele osób zastanawiam się, czemu służą stadionowe pomysły HGW, serial nt. "dlaczego prezydent nie przeprosił" i "gdzie jest prezydent", a teraz scenka M. Boniego. Teorie są różne - np. żeby coś się działo, bo te miłosne rozmowy koalicyjne nie dostarczają zbyt wielu emocji. Wydaje mi się, że taka histeria medialna, jaką byliśmy częstowani przez 2 lata uzależnia. Kiedy jest zbyt cicho i co drugi dzień nie jest ogłaszana żadna nowa "afera" ludzie mogą zacząć sami wyszukiwać afer? A co będzie, jeśli (tfu, tfu) przy okazji sami zaczną myśleć? Pewnie też możliwe ;)
A po cichutku przechodzą bardzo ważne wydarzenia i informacje - przyznam, że mnie one przerażają.

O Karcie Praw Podstawowych słyszeliśmy - mamy podpisać wszystko jako pierwsi i jak najszybciej, wtedy wszyscy nas będą lubić. Na ten temat polecam jeszcze rozmowę z S. Hamburą. Jak już się zdenerwujemy, to serdecznie polecam tekścik: "Prof. J. Barcz uspokaja".

Z innej beczki.

Rzepa napisała:

"Cudu polsko-niemieckiego pojednania, którego nie udało się wyczarować nie tylko przez ostatnie dwa lata, ale i znacznie wcześniej. Scenariusz w Berlinie jest już gotowy. Warunki takie same jak do tej pory. Gazociąg północny musi powstać, wysiedleni muszą mieć swe miejsce pamięci w Berlinie, a polska polityka w Unii Europejskiej musi być konstruktywna, a więc sprzyjająca pogłębianiu integracji i wzmacnianiu roli instytucji europejskich.

Co oferuje Berlin w zamian? Niewiele, by nie powiedzieć nic ponad to, co już wcześniej położył na stole. Bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju miałoby zostać zapewnione przez awaryjne dostawy ropy i gazu z rury bałtyckiej, czy to w formie budowy łącznika do naszego kraju, czy też stworzenie technicznych warunków tłoczenia gazu z Niemiec do Polski istniejącym już gazociągiem z Półwyspu Jamalskiego."

Gazeta Krakowska napisała:

" Zablokowanie wartej 600 mln euro budowy gazoportu w Świnoujściu to największa zmiana, którą planuje Platforma Obywatelska. Przez port do przeładunku skroplonego LNG miało przechodzić od 3 do 5 mld m sześc. gazu, m.in. z Dalekiego Wschodu, Afryki Północnej i Ameryki Południowej (...)

W zamian nowy rząd będzie walczył o budowę drugiej nitki gazociągu jamalskiego, który ma ciągnąć się z Rosji przez Białoruś i Polskę do Niemiec.

Tydzień temu rosyjski premier Wiktor Zubkow zgodził się wstępnie na poprowadzenie drugiej nitki. Warunkiem jest jednak dopuszczenie rosyjskiego Gazpromu do polskiego rynku. (...)

Zamiast budować gazoport, rząd (chyba przyszły? - kons.) chce zwiększyć krajowe wydobycie gazu z 4 do 6 mld m sześc. rocznie. Oznaczałoby to, że nawet połowa zużywanego w Polsce gazu pochodziłaby ze źródeł krajowych. Dziś jest to 30 proc."

ND napisał:

"Koncern Wintershall zamierza ponownie zaproponować przyszłemu polskiemu rządowi rozwiązanie, które miałoby polegać na tym, iż do Polski zostanie skierowana odnoga niemiecko-rosyjskiego gazociągu. "Liczymy teraz na polityczną wiosnę z naszym sąsiadem i dlatego postanowiliśmy to zaproponować polskiej stronie, i chcemy zobaczyć, jak zareaguje na ten pomysł nowy polski rząd" - powiedział rzecznik prasowy koncernu Wintershall.

Niemiecki koncern zapewnia Polaków, że tylko mogą skorzystać na takim rozwiązaniu, gdyż w przyszłości teoretycznie dostaną dostęp do gazociągów Wielkiej Brytanii i Holandii. (...) (umiesz liczyć, licz na siebie - kons.)

W innym artykule ten sam niemiecki dziennik chwali PO za jej program gospodarczy, w którym zapowiadana jest likwidacja biurokracji i szybka prywatyzacja pozostałych jeszcze w rękach państwa 1200 przedsiębiorstw. "FTD", powołując się na rozmowę z Adamem Szejnfeldem (którego zresztą przedstawia jako prawdopodobnego szefa gospodarki), twierdzi, że nowy rząd spróbuje wszystko sprzedać, pozostawiając jedynie strategiczne dla państwa przedsiębiorstwa - gazociągi, ropociągi i energetyczne linie przesyłowe. Szejnfeld zapewnił w rozmowie z niemieckim dziennikiem, że na pierwszy ogień do sprywatyzowania pójdą kopalnie i zakłady wytwarzające energię."

Nawiasem mówiąc pod wspomnianym artykułem w FTD jest link do forum pt. "Ist Polen noch zu retten?" Nie bardzo rozumiem dlaczego Niemcy mają ratować Polskę i przed czym - tzn. mam swoją opinię, ale "nie do końca" zgodną z wyobrażeniami Niemców. Ten brak zgodności potwierdza pierwszy wpis (wprowadzający?), który jako główne problemy z Polską wymienia m.in. veto w rozmowach z Rosją i fakt, że Polska "wymaga dla siebie bezpieczeństwa energetycznego i dostępu do tanich surowców" (bezczelni jesteśmy!!)

W tej materii sporo informacji można znaleźć tutaj - Maryla jest niestrudzona.

Co mnie mocno oburzyło, to rozmowy prowadzone przez członków PO niejako za plecami rządu - wciąż istniejącego!! W czyim imieniu, na jakiej podstawie, z jakiego umocowania prowadzone są te rozmowy? B. Zdrojewskiemu chyba wymknęło się, że prowadził rozmowy w Rosji. Słyszałam to, ale w pierwszej chwili nie zakodowałam - dopiero później trafiłam na komentarz, który mi o tym przypomniał i mnie upewnił w tym, co rzeczywiście usłyszałam.

Pasuje mi tu dowcip, na który trafiłam przypadkiem na blogu R. Czarneckiego:

"Czym się różni Tusk od Millera, Buzka, Belki?
Niczym. Tylko, że on jeszcze tego nie wie".


Bardziej śmiesznie, czy strasznie?
11:53, konserwatywna
Link Komentarze (4) »
czwartek, 01 listopada 2007
Katarzyna Hall
...i nie tylko - taki haczyk to był - przepraszam ;)

1. Najpierw Michał Boni.

Szczerze mówiąc w pierwszej chwili byłam w szoku, bo "coś się dzieje". W drugiej chwili na całe szczęście oprzytomniałam i pomyślałam - skoro się dzieje, to dlaczego? W "trzeciej chwili" pomyślałam - kurde - facet mówi "przepraszam i proszę o wybaczenie" - tu zaświeciła mi się lampka (takie jakieś literackie skojarzenie z polskimi biskupami w latach 60-tych - "wybaczamy i prosimy o wybaczenie"). Po skojarzeniu wreszcie spojrzałam w tv - i co zobaczyłam? W pierwszej chwili wydało mi się, że widzę ledwie hamowany śmiech. Pod koniec oświadczenia zobaczyłam łzy i pomyślałam "ki diabeł? sawicka?" 

Podsumowanie - w Faktach chyba tego nie było - do "przyszłej żony" p. Boni przyszło SB i zagroziło, że jego 3-letnia córeczka trafi do milicyjnej izby dziecka. Ponieważ p. Boni był wtedy jeszcze w "innym związku formalnym" to obawiał się ujawnienia zdrady małżeńskiej.
Żeby było jasne - nie oceniam jego zachowania wtedy - tym bardziej, że życie prywatne różnie się układa, a dziecko to wartość nie podlegająca dyskusji. Ale p. Boni miał wiele lat, żeby to wyznać. W tych latach jego kariera nie układała się najgorzej. Nie wspominam ani córki, ani żony, ani kochanki (przyszłej/obecnej?) żony. To są sprawy prywatne. Koledzy z opozycji pewnie wybaczą, K. Leski "rozumie" (swoją drogą - szacunek - relacjonując z sejmu na wstępie uprzedził, że znają się długo, więc może być nieobiektywny).

Ale kto przeprosi A. Macierewicza? Od dawna nie wchodziłam na forum interii - dziś weszłam, znalazłam m.in. taką wypowiedź:

"No nie!!! pamietam jakby to bylo dzisiaj , Sejm , NOC TECZEK , nazwisko BONIEGO , wszyscy w szoku , on sam rowniez , laduje w szpitalu podobno zawal serca, Wowczas slyszelismy ze oto Macierewicz niszczy uczciwych ludzi , padaja znane nazwiska, od czci i wiary osadza sie Premiera Olszewskiego i Ministra Macierewicza, i jakos na ponad 22 lata zamyka sie sprawe, jednak odium ciagnie sie za MACIEREWICZEM tylko za to ze zdemaskowal ludzi ,ktorzy tak naprawde wcale uczciwi nie byli."

To, że A.M. został "małpą z brzytwą" to nie tajemnica. Za uczciwym człowiekiem ciągnie się naprawdę odium szaleństwa i oszołomstwa. Pamiętam z dzieciństwa ostre spory nt. "co ten macierewicz zrobił". Cóż, wychodzi co zrobił - co starał się "zrobić", prawdę. Żeby było bardziej ciekawie - obawiam się, że  kwestia rozwiązania WSI też "zacznie zaczynać być uznawana za prawdę za kolejne x lat". Nie pisałam tu nigdy o "Nocnej zmianie" - nie było okazji, działo się zbyt wiele. Nocną zmianę obejrzałam po raz kolejny jakoś w kampanii 2 lata temu. Uderzyło mnie jedno - działo się to w 1992r. 15 lat temu!! A komentarze przed filmem (ówczesnych oszołomów) były nadal w 100% aktualne. To było trudne przeżycie. I smutne.

No więc właśnie - kto przeprosi Macierewicza i społeczeństwo? A.M. za tyle lat bluzgów, a społeczeństwo za tamte cyrki? Za manipulacje?

Wracając do moich wyrzutów sumienia  - po chwili okazało się, że nie tylko mnie oświadczenie M. Boniego skojarzyło się z występem B. Sawickiej:

"Kolejny z bliskich współpracowników Tuska zmuszony został do płaczliwego występu przed kamerami, by przeprosic. I by natychmiast dodac, że lojalka to jedynie chwila słabości, a podczas spotkań z SB nikomu nigdy nie zaszkodził. I natychmiast Salon począł rozpływac się z zachwytem nad heroizmem tego wyznania zapewniac o nieposzlakowanej opinii delikwenta. Premier z Gdańska już nawet zadeklarował, że zadba o to by Boni "odpracował" ten czyn na wysokim stanowisku w rządowej administracji. Boni to człowiek z samego jądra Salonu, z którym zawsze było mu po drodze i który o niego zawsze dbał.

Jakiś czas temu analogiczny czyn wyciągnięto ministrowi Andrzejowi Krawczykowi z Kancelarii Prezydenta. Też szantaż, lojalka, jakieś sporadyczne spotkania z oficerami SB i brak dowodów, by zaszkodził. Co zrobił prezydent Kaczyński? Wpadł w szał, nie spotkał się z nim nawet, a jedynie przez szefową gabinetu przekazał informację, że oczekuje natychmiastowej dymisji, którą wnet otrzymał. Potem była autolustracja ministra zakończona zresztą werdyktem, że nie był on agentem.

Te same w istocie sytuacje, a jak różne reakcje. Co pokazują? Z jednej strony rygoryzm moralny a z drugiej tani koniunkturalizm. I jeszcze jedną rzecz przy okazji: Tusk zawsze będzie niewolnikiem Salonu. To dzieki niemu doszedł do władzyi zmuszony będzie zapłacic za to wielką, naprawdę wielką cenę.


2. Katarzyna Hall:

..."Jej nazwisko pojawiło się po raz pierwszy, gdy cała Polska żyła sprawą samobójstwa czternastoletniej Ani. Pani Katarzyna miała wtedy swoje pięć minut w mediach. Przypomnijmy sobie, co było największym problemem wg Specjalistki. Wtrącanie się dziennikarzy. „Państwo robicie tu niepotrzebną sensację. Tę sprawę trzeba wyciszyć. To jest wielka tragedia, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, że gimnazjaliści to dzieci niestabilne emocjonalnie, w burzy hormonów. Pozwólmy działać dyrektorowi tak, by szkoła mogła wreszcie powrócić do normalnego funkcjonowania.” – mówiła Hall do dziennikarzy, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia. Uwaga dotycząca działania dyrekcji szkoły tyczyła się kontrowersji, jakie wywołał fakt pozostawienia w szkole oprawców dziewczynki. Później Hall nie ustawała w próbach wyciszenia sprawy, próbując zablokować plan ogłoszenia przez Romana Giertycha programu „Zero tolerancji” w szkole, w której doszło do zdarzenia." ...

3. Powinnam jeszcze podrzucić tekst o znajomkach W. Pawlaka i w końcu o kolejnym cichym energetyczym dealu PO, ale nie mam siły. Jest 2.30, a moje oczy mówią "nie!!" Obiecuję, że postaram się podrzucić.

4. B. Zdrojewski zarobił właśnie u mnie swojego pierwszego minusa - idiotyczną obroną L. Wałęsy, który w mojej opinii osobiście niszczy własną legendę na dodatek ze szkodą dla Polski.


02:45, konserwatywna
Link Komentarze (2) »
środa, 31 października 2007
lekcja włoskiego cz. 2
Pierwsza część lekcji jest napewno znana, więc polecam drugą, niestety tylko w formie pisemnej - może ktoś się podejmie nagrania? :) W tym celu należy chyba skontaktować się z (jak zakładam) autorem, czyli aQQ_

"Maestro populistico e'manipulacio vizione, - Jak podaje zawsze obiektywna telewizja TVN,

a Papa di mistifikacio, - oraz redaktor naczelny Gazety Wyborczej,

Don Allesandro Mellinio - były prezydent Aleksander Kwaśniewski ogłosił

Esperalli abolizione abstinento - że już nie będzie.....kandydował.


Magnificco bla bla LoLo di KaKa, - Przewodniczący Donald Tusk powiedział,

Grande betone no cementi, - że wkrótce ogłosi skład nowego rządu,

piano, adagio, @allegro, kombinazione ciao. - i że majątek narodowy wreszcie znajdzie się w dobrych rękach.

Tutti menty spekullante - Jest szereg fachowców, mających duży kredyt zaufania

a' banda idiotti: - w naszym mądrym społeczeństwie:

Georgio Corleone - G.Schetyna

Colliere de la Jamaica - B.Komorowski

Prima Balerina del Bufetti - H.Gronkiewicz-Walz

Bonzo Kargulo Miedza Mio - Prezes W.Pawlak


Grande kreatura lamente, - Wspierani jesteśmy też przez wypowiedzi autorytetów,

a'la mizero professore Bartolini Kutafone - jak chociażby Profesor W.Bartoszewski.

Bambini Bella Donna Tutti Frutti - Są też młodzi obiecujący politycy z B.Sawicką na czele,

la grande crema Cassatte Algida - których domeną jest prywatyzacja i organizacja przetargów.

Ole,ole,ole,ole - Wygraliśmy wybory

Grande mafia koalicjante del circo, - i mamy większość w parlamencie,

burdello escalante - co już przynosi pozytywne zmiany.

La ulica kartone materazzi - Budujemy mieszkania

aviatti tutti milionero - dla tłumnie powracających z emigracji rodaków.

Bla bla antarctico pomidore!! - Dotrzymamy obietnic!!

E'no !!Don Pedro Karramba a fiutti belmondo, - A różni szpiedzy i żigolacy z CBA,

kurduplo duplicate acreditto, - nasyłani przez braci Kaczyńckich,

Ti,amo korupcia propagatore. - nic na nas nie znajdą, bo jesteśmy uczciwi.


OO!! Mamma mia !!! - O k.... ! Ja pi...... !!!

No bianco Polacco - Ciemny lud to kupił."



12:34, konserwatywna
Link Komentarze (5) »
stadion c.d.
Obejrzałam właśnie "Kwadrans po 8" - min. Jakubiak i poseł Drzewiecki (ew. przyszły min. sportu) - jak zwykle pan poseł plótł ogólniki i zagadywał nimi wszystko, co próbowała powiedzieć p. Jakubiak. To mnie nie zdziwiło. Oburzyło mnie za to zachowanie "prowadzącego" p. Rumianka - nie był prowadzącym, tylko uczestnikiem rozmowy, równo z p. Drzewieckim zakrzykiwał E. Jakubiak, nie pozwalał jej sprostować bzdur adwersarza, uznał autorytatywnie, że stadion narodowy nie ożywi Pragi (a zabudowane osiedla owszem tak??).
Zasługą p. Rumianka jest także to, że nie było szansy dowiedzieć się, jak UEFA zapatruje się na organizację Euro także 2 dwóch dodatkowych miastach. M. Drzewiecki (chyba wraz z asystującym p. Rumiankiem) zagadał E. Jakubiak i na jej słowa, że w polskich dokumentach Chorzów i jeszcze drugie miasto (przepraszam, nie zapamiętałam które) traktowane są jak miasta-organizatorzy stwierdził, że w polskie dokumenty można wpisać wiele miast. (Swoją drogą, czy to znaczy, że w ogóle można wpisać wszystko? Mogę to odczytać dwuznacznie?). Tak, czy inaczej - nie dowiedziałam się nic - dziękuję panu, panie Rumianek.

A w Rzepie R. Kosecki mówi:

"Wiem, że narażę się swojej partii, ale nie zgadzam się z tym, żeby w miejscu Stadionu Dziesięciolecia powstało osiedle mieszkaniowe czy centrum handlowe – mówi Roman Kosecki, poseł PO, wielokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej. – Wychowałem się na tych błoniach, wielu innych piłkarzy również. To były zawsze tereny przeznaczone na sport i tak powinno pozostać – dodaje."

Ponadto:

"Koseckiego oburzyła zapowiedź władz stolicy o zmianie miejsca budowy Stadionu Narodowego i ewentualna sprzedaż terenów na Pradze pod budownictwo mieszkaniowe. Stołeczny ratusz już we wtorek miał przedstawić alternatywne lokalizacje dla budowy, lecz na razie tego nie zrobi.

– Są już przygotowane, ale przekażemy je dopiero nowemu ministrowi sportu – zapewnia Tomasz Andryszczyk, rzecznik urzędu. Potwierdza, że w grę wchodzą tereny na Służewcu, przy ul. Świderskiej w Białołęce, przy Łuku Siekierkowskim, w Wesołej i w Zielonej Białołęce. – Ze wszystkich wybija się lokalizacja służewiecka ze względu na najlepszą komunikację – uważa Andryszczyk."

Czy w takim razie ma to oznaczać, że p. prezydent i jej partia po prostu czekają aż nikt im nie będzie patrzył na ręce i załatwią sprawy po swojemu i po cichutku, a Warszawiakom zrobią jakoś wystrzałową niespodziankę?

W Rzepie jest też artykuł pod intrygującym tytułem "Budowa Stadionu Narodowego może zniszczyć Służewiec" - niestety nie mogę go otworzyć. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy błąd.

Polecam wczorajszą "Misję specjalną" - powinna niebawem pojawić się na stronie www.itvp.pl - przewijają się tam ciekawe nazwiska - i taki tekst,  przyznaję, przygnębiający.


08:57, konserwatywna
Link Komentarze (3) »
G. Schetyna - skandaliczna rozmowa
Obiecany stenogram z wczorajszej rozmowy z G. Schetyną:

"J.K.: Panie pośle, co ze Stadionem Narodowym?

G.S.: ... Pewnie trzeba pytać panią prezydent, dlaczego. Ja myślę, że dlatego, że w Europie, w stolicach, w wielkich aglomeracjach nie buduje się stadionów w centrum miast.

J.K.: Ale można znaleźć przykłady, że się buduje i że się nie buduje, no to (...), że można żonglować miejscami.

G.S.: No tak, ale wie pan, jeżeli są wielkie...

J.K.: Kijów buduje w centrum.

G.S.: A Paryż na zewnątrz, no to wolę warianty paryskie niż kijowskie. Znaczy to jest tak: nie ma zagrożenia dla tego, żeby Euro 2012 odbywało się w Warszawie...

J.K.: Jest zagrożenie dla meczu otwarcia, „Przenoszą stolicę do Chorzowa” – dziennik Metro tak tytułuje.

G.S.: Tak, dlatego że mecz otwarcia – też to trzeba państwu, słuchaczom powiedzieć – mecz otwarcia musi się odbyć na stadionie, który ma minimum 50 tysięcy.

J.K.: Legia będzie miała 35 tysięcy, to za mało.

G.S.: Legia będzie miała 34, więc jest możliwe, żeby grać mecze grupowe na stadionie Legii, tym nowym, który będzie zbudowany, który już jest w projekcie, natomiast nie można z nim zagrać meczu otwarcia. Jeżeli się nie uda zbudować stadionu tego wielkiego, Narodowego w Warszawie, to jedyny stadion, w którym może być mecz otwarcia, to jest stadion chorzowski, Stadion Śląski.

J.K.: I Donald Tusk podejmie taką decyzję, człowiek, który w Warszawie zdobył ponad pół miliona głosów.

G.S.: Waldemar Pawlak o tym mówił w konkurencyjnej rozgłośni radiowej. Nie ma tematu, temat jest Euro 2012 w Polsce. Ja bym chciał, żeby Stadion Narodowy był w Warszawie, ale to musi być decyzja warszawiaków i władz miasta. I to musi się normalnie opłacać, dlatego...

J.K.: Ale Donald Tusk popiera postawę, propozycję pani Hanny Gronkiewicz-Waltz?

G.S.: Nie wiem, czy o tym rozmawiali. Ja myślę tak, że czy stadion będzie na Saskiej Kępie, czy będzie na Służewie, czy na Wawrze, to tak naprawdę jest drugorzędne. Chodzi o to, żeby ten stadion był i powiem panu szczerze...

J.K.: No właśnie, ale wygląda na to, że go może nie  być, bo to wszystko się opóźni, a umowa z UEFA przewiduje wyraźnie, że mecz otwarcia jest w Warszawie. Po co igrać z umową UEFA po wyborach i gdy ta maszyna Euro wreszcie jakoś tam ruszyła do przodu?

G.S.: Jeżeli projekt stadionu jest przygotowany, to czy ten stadion będzie stał na Służewie czy na Saskiej Kępie, to jest sprawa drugorzędna. Zastanówmy się, jak zbudować stadion na 55 tysięcy, jak go sfinansować, a gdzie go postawić ta sprawa jest drugorzędna naprawdę, bo kwestia...

J.K.: No, skoro drugorzędna, no to jest Stadion Dziesięciolecia, są tereny, wszystko jest gotowe.

G.S.: Ale jak stadion, który ma zwały ziemi i gruzu, który tak naprawdę trzeba adoptować do tego i którym, jak pan dobrze wie, miejsce i lokalizacja została zmieniona dwa miesiące temu, bo nie została zaakceptowana.

J.K.: Ale to czemu pani prezydent nie krzyczała przed wyborami, kiedy ta decyzja zapadała? Dziś Polacy uważali, że wszystko jest przygotowane, pociąg rusza i nagle znowu hamuje.

G.S.: Ale pociąg naprawdę rusza, bo kiedy będzie decyzja władz miasta, bo być może tak będzie, że ta budowa, ta inwestycja będzie na Saskiej Kępie, a może na Służewiu, ważne jest, żeby był stadion, ważne, żeby były mecze o Mistrzostwo Europy w Warszawie, ważne, żeby Warszawa była na tej piłkarskiej...

J.K.: Ważne, żeby był mecz otwarcia w Warszawie?

J.K.: Ważne, tylko musi być to... Powiem szczerze – Warszawa będzie miała stadion Legii na Łazienkowskiej, stadion Polonii na Konwiktorskiej i trzeci Stadion Narodowy. Jak na miasto dwumilionowe to ogromne usportowienie.

 J.K.: Pani minister Jakubiak pyta: „Czy beneficjentem tego zamieszania będzie grupa ITI, właściciel Legii? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć”. Sugeruje, że jest tu porozumienie między...

G.S.: Pani Jakubiak nie umie... Pani minister nie umie odpowiedzieć? To ja jej odpowiem. Beneficjentem muszą być polscy kibice, znaczy po to jest Euro 2012, żebyśmy się wszyscy, mam nadzieję, że w sześciu miastach cieszyli z rozgrywek Mistrzostw Europy. Nie ma beneficjentów. A każdy stadion, każda część infrastruktury stadionowej, która zostanie po Euro 2012 to jest radość dla mieszkańców tych miast, gdzie one powstaną."...

***

Nie ma zagrożenia żeby się odbywało...

A jaki pan poseł uczciwy - wyjaśnia słuchaczom, że mecz otwarcia musi być na 55 tysięczniku!! Więc na Legii można grać mecze - HGW&Co. obietnic dotrzymują - mecze grupowe można grać, ale jeśli "się nie uda"  to cóż, siła wyższa, zostaje Chorzów - ale to przecież będą przyczyny obiektywne, brak stadionu w Warszawie... Swoją drogą z tego, co czytalam, to Stadion Śląski też się średnio nadaje, ale tu się nie wypowiadam, bo nie wiem i nie chcę nikogo urazić.

"Się musi opłaca", decyzja należy do HGW - ciekawe, bo HGW mówi, że do rządu. Oczywiście też do Warszawiaków, tylko których?? We wczorajszym sondażu na gazeta.pl 78% ankietowanych było za obecną lokalizacją - to chyba raczej nie ma o czym gadać??

Paręnaście godzin wcześniej E. Jakubiak tłumaczyła jak komu dobremu, że projekt zależy od lokalizacji, że nie można rzucać nim tu i tam - zresztą wydaje się to być dosyć oczywiste!!!

Halo!! Na zwały ziemi i gruzu pomysł też jest!!

Dokąd ten pociąg rusza? Chyba na słynny ostatnio przysłowiowy Hel? 

No i przedostatnie pytanie... I wszystko jasne, Warszawiacy, pocałujcie się w dupę - macie 2 stadiony, Praga może się nadal walić, metra nie potrzebujecie, - kiście się i wstydżcie, że stolica wygląda jak architektoniczny śmietnik.

Czy odpowiedź na ostatnie pytanie to celowy wybieg? To nie pani minister ma odpowiadać, pani minister pyta, a pan poseł ma odpowiedzieć! Bemeficjentem mają być kibice, a "beneficjentów nie ma". Każda część infrastruktury to ma być radość dla mieszkańców miast, w których powstaną. Picu picu mój kibicu (sic!). "Mam nadzieję, że w sześciu miastach" - czyli już tę szansę na dodatkowe dwa oddajemy walkowerem??

Nie wspominam już o innym temacie, czyli negocjacjach koalicyjnych - "wtedy było inaczej" - tak, owszem, to akurat wszyscy wiemy, że było inaczej... Pytanie dlaczego tak się upieraliście, żeby było inaczej.


07:17, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 października 2007
tvp
Byłabym zapomniała - dzisiaj na tvp1 Misja specjalna nt. terenu (?) wyścigów konnych - myślę, że w związku z aktualną sytuacją stadionową, program może być ciekawy ;)

Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem, to tv polonia ma dziś puścić film "Polnisch verboten" - o ile pamiętam o zakazie mówienia po polsku w Niemczech. Ojciec jednego z takich dzieci informuje, że p. J. Saryusz-Wolski nie odniósł się do prośby o pomoc złożonej na jego ręce przez stowarzyszenie rodziców, którym Jugendamty utrudniają kontakty z dziećmi i rozmawianie z nimi po polsku.

TV Polonia 30.10.2007 godz. 21:30
film zostanie powtorzony o godz. 03:20
oraz 31 pazdziernika o godz. 13:40
14:03, konserwatywna
Link Komentarze (2) »
kampania i po
...albo PO po kampanii.
Wbrew pozorom chwilowo nie zamierzam pisać nt. stadionu ;)

Do tej krótkiej notki sprowokował mnie artykuł M. Olejnik, która dziś napisała m.in. taki oto fragmencik:

"Obiecano nam cud gospodarczy i drugą Irlandię - kilometry autostrad, zmodernizowanych torów kolejowych, nowych mostów. Obiecano zadowolonych - w domyśle lepiej opłacanych - nauczycieli, uśmiechniętych lekarzy i pielęgniarki, kolorową krainę szczęśliwości."

Wprawdzie później użala się nad biednym PO i rozmywa te obietnice, ale nie o to mi teraz chodzi. Chodzi mi o wyartykułowanie tych obietnic, bo oto, co wczoraj usłyszałam w tvn24, rozmawiano nt. demonstracji w stoczni:

J. Pochanke: Obietnice płac jak w Norwegii słyszeliśmy w kampanii
A. Szejnfeld (PO) : Od kogo? Od kogo? Napewno nie od nas!!


11:52, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
trochę prywaty
Prywaty dlatego, że będzie o Stadionie Narodowym - w końcu nie każdego musi interesować warszawska awantura, ale z drugiej strony PO i PSL tworzą rząd, możliwe, że ministrem sportu będzie M. Drzewiecki, ministrem SWiA pewnie G. Schetyna - a to "pewnie" wpłynie na całą Polskę ;)

Oglądałam wczoraj "Kropkę nad i" z min. Jakubiak i p. Drzewieckim - to, co opowiadał ciężko się mieściło w głowie. Niestety nie notowałam wszystkich jego celnych (inaczej) tekstów, ale posługiwał się tymi wszystkimi argumentami, które już słyszeliśmy - że oni w sumie się nie upierają, ale że pieniądze, że trzeba oszczędzać, że zezwolenie HGW wydała tylko na nieckę stadionu X-lecia, że nie potrzeba w centrum molocha uruchamianego 2-3 razy do roku, że bogaci Włosi nie budują w centrum - po raz pierwszy usłyszałam o bogactwie Włoch, że bogate kraje nie mają kilku stadionów w mieście, że

- w Wawie jest remontowany stadion Legii i Polonii - wyszło to mniej więcej tak - my chcemy, żeby Euro i nowy stadion były w Polsce i Wawie, ale po co Wawie kolejny stadion, skoro są 2 remontowane.

- "HGW w Newsweeku. O co chodzi? Drzewiecki mówi coś o zbyt drogiej działce. Wchodzi w mantrę, że "trzeba szanować pieniędze podatników", działkę przy Stadionie X-lecia można sprzedać pod City Praga za zarobione pieniądze stawiać w stolicy baseny, hale sportowe i stadiony"

- "Warszawiacy są wprowadzani cały dzień w błąd. Nie o to chodzi, że chcemy coś zmienić. Jesteśmy w punkcie wyjścia, niczego nie ma."

W zasadzie najsensowniej podsumowała go M. Olejnik pytaniem - A czy był pan w Łomiankach, Wawrze, na Bielanach?
Drzewiecki - Na stadionie byłem, grałem tam w piłkę.
M.O. - A na Bielanach? Niech Pan się może przejedzie, Warszawa nie jest w końcu aż taka duża ;)

No comments. Fajnie było tylko patrzeć, jak obie panie w studio mają ubaw z wypocin ew. przyszłego pana ministra.

Może jestem stronnicza, ale chciałam wypisać wszystkie argumenty min. Jakubiak - głównie dlatego, że media głównie przerzucają się argumentami wszystkich stron, ale niestety argumentami "niekompatybilnymi" i powstaje wrażenie, że brak jakiejkolwiek komunikacji. Akurat dla mnie to kolejny dowód na to, że nasze media kochane zamiast wyjaśniać rzeczywistość, dość skutecznie ją zamazują. Ale wracając do tematu min Jakubiak mówi tak:

- na Legii nie może być meczu otwarcia, bo nawet po rozbudowie będzie miała max 30 - 35 tys. miejsc. Mecz otwarcia musi odbyć się na 55 tysięczniku

- w umowie o oganizacji ME 2012 wpisany jest adres ul. Zieleniecka 1, więc radykalna zmiana lokalizacji = zmiana umowy; z tego, co mówi min. Jakubiak zmiana lokalizacji z niecki stadionu na jego okolicę (bez zmiany adresu) takich konsekwencji nie niesie

- tereny obecnego stadionu X-lecia są wpisane w studium zagospodarowania miasta jako tereny sportowe i rekreacyjne i nie ma możliwości wybudowania tam budynków; zmiana tego studium/planu wymaga zgody rady miasta i może potrwać i 5 lat

- tereny obecnego stadionu X-lecia nie należą do miasta, ale do skarbu państwa, więc miasto nie może ich sprzedać (chyba, że tereny zostaną przekazane np. za "symboliczną złotówkę" - a i tak powstaje pytanie, kto na tym zarobi. Nie chcę niczego insynuować, to po prostu świadomość tego, jak takie procesy się często odbywają tym bardziej, że mamy słynny tunel i apartamentowce firmy Dembud i p. Piskorskiego. Czytałam, że teren pobliskiego portu praskiego należy do p. Solorza-Żaka.)

- budowa narodowego na Pradze jest częścią programu modernizacyjnego, więc wymusza rewitalizację mocno zaniedbanych budynków, poprowadzenie drugiej nitki metra, stworzenie dla mieszkańców Pragi terenu rekreacyjnego (właśnie taka wizja Euro mi odpowiada, a nie jako sztuka dla sztuki)

- stadion ma spełniać różne funkcje właśnie po to, by nie był martwy. Po to baseny, centrum konferencyjnym, hala wystawiennicza, możliwość organizacji koncertów itd. itp. Wyniesienie go np. do Łomianek rzeczywiście doprowadzi do tego, że będzie martwy, bo między meczami dojedzie do niego znacznie mniej ludzi (jeśli w ogóle).

- przeprowadzono badania, konsultacje i rozważania - podjęto setki decyzji, żeby przybliżyć kierunek rozwoju stadionu

- mimo wyobrażeń p. Drzewieckiego nie będzie to stadion "najdroższy  w Europie"

- min. Jakubiak zaprosiła do siebie prezydentów wszystkich miast-organizatorów, także prezydentów z PO lub z nią związanych. Jak mówi nie pojawiła się tylko prezydent Warszawy i tylko ona uważa, że ma czas. Wg.minister wszyscy inni prezydenci bardzo się spieszą i podejmują konkretne działania.

Ponieważ zaczynam przechodzić do argumentów przeczytanych w różnych miejscach, to nie będę przedłużać, tylko podam linki.

- komentarze ten i ten - odnośnie terenów wyścigów na Służewcu - dlaczego to bardzo głupi pomysł

- blogi

M. Wójcika - jest zdania, że PO (en masse) chodzi o to, by mecz otwarcia odbył się w końcu w Trójmieście, czyli "mateczniku" partii.

A. Wycichowskiego - "Stracona szansa Warszawy" chyba mówi samo za siebie. Autor jest architektem w Sztokholmie. Jak pisze sam także zmagał się z podobnymi problemami. Pisze ponadto, że właśnie teraz zaczyna się znowu trend na budowanie stadionów w centrum miasta.

- forum architektów
 
- stronę o Euro 2012

Proszę wybaczyć mi patriotyzm lokalny, ale chciałabym, żeby ten mecz otwarcia odbył się jednak w Wawie ;) Przede wszystkim chciałabym, żeby moje miasto było coraz piękniejsze i ciekawsze tak, żeby turystów przyjeżdżających tu nie pytano się - a po co do Warszawy, tam nic nie ma (tak się zdarzyło mojej koleżance). Zgadzam się z min. Jakubiak, że jeśli stadionu nie będzie teraz, to nie będzie go nigdy, bo po prostu nie będzie impulsu do aż takich inwestycji. Chciałabym też, żeby nikt nie zarobił lewych pieniędzy na stawianiu w tak dynamicznym miejscu jak okolice stadionu X-lecia zamkniętych i ogrodzonych apartamentowców + kolejnego centrum handlowego nawet, jeśli politycy PO uważają, że "2-3 mecze w roku" zablokują komunikację, a takie nagromadzenie nowych mieszkańców na stałe komunikacji nie zablokuje.

Niedawno był w PR1 G. Schetyna i opowiadał takie rzeczy, że szlag mnie trafił. Jak będzie stenogram na stronie, to wkleję te bardziej smakowite fragmenty.


08:37, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
Visit X09.eu