Prawy punkt widzenia
RSS
piątek, 22 lutego 2008
Serbia
Jak widać moja obecność ostatnio mocno (bardzo mocno) szwankuje. W ostatnich tygodniach dlatego, że nadrabiam zaległości czytelnicze - głównie w s24, bo wbrew pozorom dzieje się bardzo dużo (nie mam na myśli laptopów i doniczek min. Ćwiąkalskiego). W tej chwili podrzucam dla zanteresowanych/chętnych informację, którą wygrzebałam dzisiaj:

"W najbliższą sobotę 23 lutego, o godzinie 12:00 pod ambasadą serbską ulica Rolna 175 (to jakieś 250 metrów od metra Służew) odbędzie się manifestacja w obronie integralności Serbii."

źródło

Nie wiem kto organizuje manifestację, ani ile osób może być, może takie informacje się jeszcze pojawią u autora.

Od siebie powiem króciutko - boję się tego, co może się wydarzyć. Kilka godzin temu tvn24 podało informację, że Rosja grozi użyciem siły na Bałkanach. Nie znam się na historii, na historii Bałkanów zwłaszcza, ale przeczytałam ostatnio kilka tekstów które mnie przekonały, że sprawa nie jest "załatwiona" i "po wszystkim", jak podobno ocenił N. Sarkozy, że niekoniecznie "nie będzie żadnego efektu domina", jak stwierdził min. Sikorski, że Serbowie to niekoniecznie mordercy i że nie wszystko jest takie jasne,  oczywiste i zgodne z prawem. Teksty oczywiście podrzucę - obiecuję - jak najszybciej :)
12:22, konserwatywna
Link Komentarze (3) »
sobota, 19 stycznia 2008
Gross
Tak na szybciutko, bo kończąc prasówkę wpadłam na tekst M. Pawlickiego, który postaram się uzupełnić (chociaż wątpię, czy mi się uda, poza ew. podaniem linków - nie rozwijam tematu, bo nie jestem historykiem, a na antysemitkę kwalifikuję się od dawna uważając, że w państwie Polska pierwszeństwo mają Polacy - niekoniecznie "etniczni", ale napewno Ci, którzy dla tego państwa chcą jak najlepiej).

"Jan Tomasz Gross odmówił udziału w debatach z prof. Markiem Chodakiewiczem. Nie zgadza się też na obecność innego historyka specjalizującego się w badaniach nad okresem 1944-47 Piotra Gontarczyka. Gross odmówił też udziału w najbliższym programie "Warto rozmawiać" (którego mam zaszczyt być reżyserem i producentem). Jak dotąd największą odwagą Grossa była debata z udziałem Zbigniewa Nosowskiego. Jeśli ktoś jeszcze wierzył, że Jan Tomasz Gross przyjechał, by rozmawiać (ja - naiwny - przez kilka dni wierzyłem), już chyba nie ma złudzeń. Przyjechał, żeby głosić - bez konfrontacji z historykami, bez możliwości weryfikowania faktów. I to głosić jak najbardziej drastycznie. Żeby - jak mówi - wywołać szok. Zatem chce sprowokować. Co sprowokowac?

Jeśli J.T. Gross stosuje drastycznie nieuprawnione uogólnienia bez świadomości jaki mogą wywołąć skutek - jest idiotą. Ale Gross idiotą nie jest, wręcz przweciwnie, jest inteligentny. Wie, że gdyby ktoklwiek taką samą metodę oskarżeń i uogólneń zastosował wobec Żydów, cały świat okrzyknałąłby go faszystą i antysemitą. Słusznie tak by go okrzyknął. (...)

Stanisław Michalkiewicz (a także wielu innych)sądzi, że książka Grossa jest przygotowaniem do radykalnego wzmożenia roszczeń majątkowych ze strony amerykańskich spadkobierców polskich Żydów. Ponoć już się instalują na Nowym Świecie wyspecjalizowne, nowojorskie kancelarie. Ciekawy wątek. Czy już samo zadawanie takiego pytania zostanie zakwalifikowane jako antysemickie? Mam nadzieję, że to nieprawda, ale chciałbym mieć pewność.

Słyszę, że część żydowskich środowisk uważa Grossa za szkodnika dla żydowsko-polskiego dialogu i wzajemnych relacji, także ekonomicznych. Mają rację. Gross dążąc do uzyskania polskich emocjonalnych protestów, budzi w Polakach poczucie krzywdy. Czy miałoby się ono wiązać z rozmiękczeniem stanowiska polskiego rządu? Nie wierzę. Bo to stanowisko powinno być jednoznaczne: Polacy wyznania mojżeszowego i ich spadkobiercy załugują na dokładnie takie samo traktowanie jak Polacy innych wyznań i ich spadkobiercy. To chyba oczywista oczywistość." (...)

p.s. Teksty p. S. Michalkiewicza gorąco polecam - mocno trzeźwiące.
01:14, konserwatywna
Link Komentarze (6) »
Wieczerzak
Nie wiem, jaka jest prawda. Wiem jedno - żyjemy w matrixie (w  michtrixie? ;) ), więc każda informacja pomaga uzyskać "nieco bardziej własny" pogląd na to, co się dzieje. Czytając w "Dz", że:

"Ktoś kupuje szpital, a potem wyrzuca pacjentów, lekarzy i go zamyka. Miejsce lecznicy zajmuje hotel, a ludzie nie mają się gdzie leczyć. Przerażający scenariusz? Tak, ale tak mogłoby być, gdyby Sejm uchwalił ustawę o ZOZ-ach reklamowaną przez minister Ewę Kopacz"

jeszcze zdzierżyłam, bo nie chciało mi się grzebać w notatkach i odnotowywać ile razy p. Chlebowski już kłamał i w sumie bluzgać na Dodalda i E. Kopacz. Miałam wkleić to przy najbliższej okazji ;) "Dz" pisze, że PO-wcy teraz mówią, że akurat ten akapit pochodzi od Z. Religi (a przecież p. Kopacz mówiła, że to jej pomysły - tzn. m.in. tak mówiła, bo czasem ciężko się zorientować w jej opinii na dany dzień; kiedy była w opozycji zmieniała zdanie w ciągu kilku dni, będąc w rządzie jej efektywność w tej materii wzrosła do kilku zmian w ciągu dnia - D.T. też mówił, że to pomysły jego rządu). Swoją drogą znowu polecam blog F. Gajka - jak narazie to najbardziej sensowne I UCZCIWE źródło ocen i informacji nt. służby zdrowia, jakie znalazłam - jest też wpis dot. koszyka świadczeń niegwarantowanych (przerażenie ogarnia).

Ale wracając do tematu - czytając wpis J.M. Nowakowskiego już nie zdzierżyłam. Chyba dlatego, że akurat takich opinii nt. Grzegorza W. jeszcze nie czytałam, więc polecam w ramach poszerzania własnych horyzontów (podejrzliwości ;) ):

"Poznałem Grzegorza Wieczerzaka równo osiem lat temu. Przyszedł do mojego gabinetu w Kancelarii Premiera z alarmem dotyczącym sprzedaży PZU. Ponieważ rzecz ocierała się o kontakty międzynarodowe - mało kto pamięta, ale na rzecz Eureko interweniowali wtedy wszyscy od Prodiego po Opus Dei. Wieczerzak rzeczowo przedstawił argumenty przeciw sprzedaży PZU holendro-portugalczykom dowodząc, iż mamy do czynienia z typową i typowo korupcjogenną operacją kupowania dużej firmy przez mniejszą jeszcze na dodatek za pieniądze tej dużej. Opór - dość skuteczny - Wieczerzaka przeciwko tej operacji był jak najbardziej sensowny. Dodał w rozmowie, że PZU jest posiadaczem wielomiliardowych zasobów obligacji skarbowych i kiedy wymknie się spod kontroli państwa to każdy prezes PZU będzie mógł stawiać warunki każdemu szefowi polskiego rządu strasząc gwałtowną wyprzedażą i spadkiem wartości obligacji. W każdym razie zrobił na mnie jak najlepsze wrażenie. W rozmowie podjął  też dwa inne tematy. Pierwszy z nich to niepokój Jego kolegów maklerów w Londynie rozwierającymi się nożycami budżetowymi w Polsce (czyli tym co nazwano potem dziurą Bauca). I druga rzecz, że na podstawie danych makroekonomicznych W. mówił abym namawiał premiera do przeprowadzenia wyborów wiosną 2001 bo do jesieni wskaźniki popsują się tak bardzo, że nie będzie szans na ocalenie AWS.

Stara historia przypomniała mi się, kiedy przeczytałem komunikat o zatrzymaniu Wieczerzaka. I na tej samej stronie Onetu informację o gotowości rządu do kompromisu z Eureko. Bardzo dziwny zbieg okoliczności.

Sam Grzegorz Wieczerzak, jeden z najzdolniejszych menedżerów swojej generacji nie robił na mnie wrażenia przestępcy. Nikt zresztą mu przestępstw nie udowodnił, mimo, że trzy lata bodaj przesiedział w więzieniu. Wyszedł jako człowiek zniszczony a przynajmniej przetrącony. O ile jednak aresztowanie i dziwaczne oskarżenia mało mnie przekonywały do tego, że z GW jest cos nie w porządku o tyle ujawnione potem znajomości z osobnikami z pogranicza mafii i biznesu świadczą o nim nie najlepiej. A teraz historyjka z podrzucaniem narkotyków. Nie wiem ile jest w niej prawdy, ale zbieżność tej historii z faktem finalizowania kompromisu z Eureko każe  przyglądać się sprawie z mocnymi filtrami na oczach.

Zaś casus Wieczerzaka pokazuje jak łatwo władza na spółkę z mediami może zrobić z człowieka, któremu udowodniono głównie lojalność wobec polityków, którzy go mianowali, symbol przestępcy. W świetle losów Wieczerzaka łatwiej zrozumieć samobójczą decyzję Barbary Blidy."

p.s. przypadkiem usłyszałam w tvn24, że w sprawie Grzegorza W. maczał paluszki (tzn., że się przyczynił do potraktowania go łagodnie) także ówczesny prokurator apelacyjny... J. Kaczmarek... Czyż to nie ciekawy "zbieg okoliczności"? Dlatego nie uważam, że "przeszłość oddzielamy grubą kreską". Jakąkolwiek przeszłość.

00:46, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 stycznia 2008
bieżączka
Dzieje i pisze się tyle, że nie jestem w stanie wszystkiego poukładać ani sensownie powiązać - chociaż często łączy się samo ;)

Wczoraj:

1. Min. Kopacz podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia zażądała od którejś z posłanek wykazania, które szpitale są ewakuowane - w domyśle żadne. Chyba 2 godziny później ogłoszono ewakuację oddziału ginekologiczno-położniczego w Kościerzynie. Ewakuacja niestety właśnie się zaczęła.

2. Min. Kopacz oświadczyła, że dyrektor powinien dać lekarzom tyle pieniędzy ile ma (może dać). Środowisko lekarskie mówi oficjalnie, że dyrektorzy dają więcej niż mają - do wyboru mają jeszcze ewakuacje i upadek szpitali, zagrożenie zdrowia i życia ludzi. Z drugiej strony premier Tusk (jakoś dziwnie bez humoru) martwi się budżetem (nadwyrężonym przez wynegocjowane płace).

3. Premier Tusk warczy (owszem, warczał i ciskał wzrokiem pioruny) na dziennikarzy za to, że zadają zbyt odważne pytania (zadawali zwykłe pytania - tonem zbitych psiaków). Z pewnością do konferencji JarKacza się to nie umywało.

4. Po "ujawnieniu" projektów min. Kopacz dziennikarzom stacje tv podają raz, że min. Kopacz przyznaje, że posiłkowała się projektami Z. Religi, raz, że to "jej pomysły", raz, że nie ma "nasze - wasze, są dobre i złe" :) Premier Tusk był chyba konsekwentny i cały czas mówił, że projekty są PO. Natomiast Z. Chlebowski jest jednak bliższy min. Kopacz - wg tv zmienia zdanie kilka razy dziennie (ale jak wspominałam, to nie nowość ;) )

5. Poseł Mężydło w "Kwadransie po 8" w tvp powiedział, że minister gospodarki nie powinien mieszać się do konfliktu w "Budryku", bo potem ponosi się tego polityczne koszty i wszyscy min. gosp, którzy mieszali się do problemów górnictwa pozostawali na stanowisku ok. pół roku - czy to oficjalne stanowisko PO? (minister nie powinien robić nic, bo może się narazić).

6. Nie wyrzucam tego min. Kopacz, jeśli konsultacje ws. projektów ustaw kosztowały, to pewnie musiały tyle kosztować. Tylko odnotowuję, co usłyszałam z ust samej minister (chyba podczas konfrencji z D.T.) - 10 mln.

dziś:

1. A w ogóle to co się działo z p. premierem, jak go nie było? ;)

2. Co z kartami chipowymi p. Sośnierza? Miały wchodzić jakoś niedługo - pytam apolitycznie. Wyłącznie z ciekawości i dlatego, że plan mi się podobał.

3. Dzisiejszy "Kwadrans po 8", posłowie Raczkowski (PO), Balicki (LiD) i Cymański (PiS).

Oczywiście młody i jednak niewyrobiony poseł PO musiał bronić się przed wygami sejmowymi, współczułam mu ale bronił się... brak mi słowa ;)

Cymański: Czy służba zdrowia potrzebuje zastrzyku finansowego z zewnątrz (spoza systemu)?

Raczkowski: To zależy od stylu negocjacji dyrektorów z lekarzami.

Cymański: Czy pieniądze które są obecnie w systemie wystarczą?

Raczkowski: To zależy od nastrojów społecznych.

Cytaty oczywiście z pamięci, więc niedokładne, ale czy nie dziwne, że brakowało mi słowa, żeby tę obronę określić? ;)

4. (hmm - chyba powinnam była zamieścic to wyżej ;) ) Czekam, aż wyjaśni się na czym polega afera gwoździowa. Jak narazie usłyszałam wczoraj:

Z. Ziobrę - prok. Engelking przegrał nagranie z dyktafonu na płytę CD, dyktafon i płytę przekazałem do prokuratury, nie archiwizowałem nagrania na dyktafonie.

K.Szeską (rzecznik prok.) - najnowsze ustalenia są takie, że posiadane przez prok. nagranie nie jest oryginalne. Jest kopią.

i informacje w różnych tv, które więcej mi zagmatwały, niż wyjaśniły. Nie wiem, czy ktos ze mnie robi idiotkę, czy prokuraturze chodzi o to, że mają  kopię kopii nagrania.

5. A. Szczygło w tvn24 - z jednej strony min. Klich chwali działanie SKW w Afganistanie, a z drugiej zwalnia prawie wszystkich dyrektorów służby kontrwywiadu - Hmmm, co to słyszałam podczas likwidacji WSI? Że to zagraża żołnierzom w Afganistanie? Że takie sprawy są niezwykle delikatne i w sumie żadnych zmian nie powinno być, bo wszystkie zagrażają misjom i żołnierzom i naszym relacjom z sojusznikami, a w ogóle to się kompromitujemy?

6. Po tym, jak od rana tvn24 bombarduje mnie informacją, że "szkole o. Rydzyka nie przyznano dotacji" (pasek; gwoli ścisłości - szkole o. Rydzyka cofnięto dotacje) rozpoczęła się bardzo ciekawa konferencja prasowa min. Gęsickiej. Okazało się, że cofnięto dotacje nie tylko "szkole o. Rydzyka", ale także KUL, Politechnikom Warszawskiej, Wrocławskiej, Gdańskiej, Koszalińskiej, Szczecińskiej i Łódzkiej, uniwerkom w tych miastach oraz AGH i Wyższej Szkole Filmowej.

Projekty związane były głównie z inwestycjami na wydziałach, których absolwentów w Polsce szczególnie brakuje - nauki ścisłe, matematyka, fizyka, informatyka.

Projekty zostały zaakceptowane w następującej procedurze (z grubsza) - zgłoszenie uczelni do MRR, konsultacje z ekspertami i środowiskiem, akceptacja Konferencji Rektorów Szkół Wyższych.

"Uwolnione" środki mają być wydatkowane w drodze konkursu. Min. Gęsicka jest zdania, że doprowadzi to do zwłoki w wydatkowaniu środków, ew. problemów z wydatkowaniem środków unijnych, i znacznie opóźni (8-10 mies.) rozpoczęcie inwestycji (wiosna niedługo - można budować).

Min. Gęsicka pytała kto pokryje koszty przygotowania (już zaklepanych) projektów, a przede wszystkim jaka była procedura weryfikacji i "wycinania" tych projektów przez min. Kudrycką (kryteria, konsultacje, komisje).

Dowiedziałam się tyle, bo konferencja została szybko przerwana, żebym mogła obejrzeć sobie wiec górników w Budryku. Potem tvn24 miał problem, czy transmitować dalej górników, czy już ewakuację w Kościerzynie. Swoją drogą gdzie w mediach ta atmosfera zagrożenia i podniosłości, którą znamy z ostatnich miesięcy/lat?

7. Właśnie się dowiedziałam, że po tym, jak dyrekcja szpitala w Tomaszowie dogadała się z pielęgniarkami (groziły strajkiem) i po tym, jak premier Tusk pogroził kontrolą negocjowanych umów, dyrekcja zacznie renegocjacje umów z lekarzami.

ufff.




13:20, konserwatywna
Link Komentarze (5) »
środa, 09 stycznia 2008
ale w koło jest wesoło (2)

Po wczorajszych atrakcjach posłuchałam dziś w PR1 posła Z. Chlebowskiego - zachęcił mnie cytowany w cz. 1 tekst J. Osieckiego - w innym wypadku bym się nie męczyła ;)

"Ewa Kopacz jest naprawdę świetnym ministrem i w tych trudnych czasach, w tym trudnym ostatnim okresie radzi sobie, uważam, znakomicie. Z jednej strony ze stresem, a z drugiej strony z ogromnym obowiązkiem i z ogromnym wyzwaniem, z jakim musi się rząd Donalda Tuska zmierzyć. (...)

Nie, to nie jest prawda. (że premier był wściekły na min. Kopacz - kons.) (...)

proszę zauważyć, co się wydarzyło. Po 50 dniach rząd Donalda Tuska potrafił przedstawić praktycznie cztery kompletne projekty ustaw systemowych.

J.K.: Pan był na tym spotkaniu, jest wymieniany w gronie. Ponoć tam było bardzo gorąco, premier Tusk wyszedł wcześniej nawet taki zdenerwowany.

Z.Ch.: Nie, to znaczy myślę, że to są jakieś opowieści tych, którzy na tym spotkaniu nie byli. Ja byłem na tym spotkaniu i czegoś takiego nie było. Istotnie dyskusja była i jest czasami bardzo gorąca(...)

J.K.: Ale da pan, panie pośle, panie przewodniczący, powiem tak: słowo honoru, że tam nie było ostrego spięcia, że nie było awantury?

Z.Ch.: Znaczy były ostre spięcia, również były na przykład bardzo też ostre czy trudne wątki polityczne. (...)

J.K.: Był taki pomysł zgłaszany oficjalnie, by również rolników obłożyć tą składką?

Z.Ch.: Znaczy ja zasygnalizowałem ten pomysł, a właściwie taką potrzebę i tu jesteśmy zgodni z Polskim Stronnictwem Ludowym, że trzeba spokojnie próbować Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. (...)

Ale to, co jest najistotniejsze, sądzę, to proszę zauważyć, panie redaktorze, że po raz pierwszy od wielu lat rząd po 50 dniach swojej pracy przedstawił cztery systemowe projekty ustaw.

J.K.: Przy czym zrobił to w atmosferze chaosu, odwołano posiedzenie rządu, wszystko takie niedopowiedziane, potem nerwowa konferencja premiera i minister Kopacz. Mówię: nerwowa, bo na przykład premier ofuknął swojego ministra publicznie, mówiąc: nie, teraz ja mówię, niech pani milczy – taki był wyraz twarzy, co jest jednak rzeczą niespotykaną

Z.Ch.: Znaczy jedyne, co wczoraj zawiodło, panie redaktorze, to na pewno nie premier, nie rząd, tylko raczej Rządowe Centrum Informacyjne, które moim zdaniem powinno wydać komunikat wcześniej. Premier wczoraj uznał, że nie jest ważnym, czy będzie to formalne, czy nieformalne posiedzenie Rady Ministrów. Uznał, że najważniejszym, żeby on i wszyscy ministrowie jego rządu spotkali się i przez cały dzień ustalili ostateczny kształt projektów ważnych systemowych ustaw. I to wydaje się najważniejsze. Czy miało to formalną, czy nie formalną formułę, to nie ma znaczenia.

J.K.: A to prawda, że stery reformy służby zdrowia przejmuje szef doradców premiera Michał Boni?

Z.Ch.: Nie, nie przejął.

J.K.: No bo to minister, który był ministrem w gabinecie cieni, były dwa lata, no, Platforma mówiła, że to jest proste.

Z.Ch.: Panie redaktorze, tylko że ten minister w ciągu 50 dni przedstawił już cztery systemowe projekty ustaw...

J.K.: Których nikt nie widział.

Z.Ch.: A ci lekarze... No, ja je widziałem i zapewniam państwa, że niebawem, w przeciągu 2-3 dni również opinia publiczna je pozna."

Tiaaa Panie pośle Chlebowski...

Swoją drogą polecam całą rozmowę - najlepiej jej wysłuchać, zwłaszcza miodowo zatroskanego głosu p. Chlebowskiego.

Zresztą postaram się do niej wrócić, bo jest tam jeszcze kilka fajnych kwiatków ;)




11:57, konserwatywna
Link Komentarze (2) »
ale w koło jest wesoło (1)
Jak cytowałam wczoraj min. Kopacz obiecała 11 tys. dla lekarzy w roku (chyba 2010/2011).

Jak cytowałam wczoraj premier Tusk skorygował obietnicę min. Kopacz, że niewykluczone, że najlepsi lekarze pracujący w najwyższym wymiarze godzin może będą zarabiali kiedyś 11 tys.

Wczoraj usłyszałam jak premier Tusk mówi, że „niedawno wielu śmiało się, kiedy pani minister Kopacz zapowiedziała, że za kilka lat lekarze będą zarabiać 11 tysięcy złotych brutto. Za kilka dni pokażę, że w wielu szpitalach lekarze już dziś zarabiają więcej.” („Dz”) Czy mam rozumieć, że tym lekarzom aż tak poprawiło się odkąd PO objęło rządy?

Przyznaję, w zasadzie nie słuchałam konferencji prasowej premiera i p. min. - za późno odpaliłam właściwy kanał. Ale nie zmienia to faktu, że dzień i tak był wyjątkowo atrakcyjny. Gdzieś między 11 a 12 dziennikarzom zaginął rząd. Najpierw była informacja o odwołaniu posiedzenia. Później była informacja o przesunięciu posiedzenia. Potem o posiedzeniu nieformalnym. W międzyczasie przeczytałam w "Dzienniku", że posiedzenie zostało odwołane/przesunięte, bo nie wydrukowano projektów ustaw. Później dowiedziałam się także z "Dziennika", że

"Premier jest zaniepokojony wynegocjowanymi przez lekarzy stawkami za dyżury (...) obawia się, że budżet służby zdrowia może tego nie wytrzymać i będzie wyjaśniał tę sprawę."

Konferencji jak wspominałam prawie nie oglądałam, ale dotarły do mnie radosne teksty D.T. o lekarzach zarabiających już teraz 25 tys. zł (którzy w związku z tym nie powinni domagać się podwyżek) i że generalnie brak danych nt. zarobków lekarzy (wydaje mi się, że D.T. w debacie z J.K. popisywał się i taką wiedzą - oprócz danych nt. cen cebuli i kurczaków).

Po południu gośćmi "Magazynu 24 godziny" byli prof. Religi i dr Lankosz - Lauterbach:

- Z.R: "Jeżeli Donald Tusk mówi, że nie wie komu dawać podwyżki, bo nie istnieją szczegółowe dane, to ja panu mówię: Jest pan wpuszczany w kanał przez minister Kopacz. (...)  Jest pan oszukiwany przez swojego ministra, który nie informuje pana o dokumentach, które leżą na jego biurku. Zestawienia szczegółowych danych na temat zarobków lekarzy istnieją - sam prosiłem o ich nadsyłanie (rok temu na prośbę MZ szpitale przesłały do MZ dane dot. zarobków personelu - kons.) "

- J.L-L.: "premier mówi nieprawdę i w dalszym ciągu składa propozycje bez pokrycia. (...) Do przeprowadzenia reform proponowanych przez PO potrzeba więcej pieniędzy, a dziś ani pan premier, ani pani minister o tym nie wspomnieli. Trzeba zwiększyć środki na służbę zdrowia, bo bez tego nic się nie uda."

- "Żądam mówienia prawdy. Niech minister będzie na tyle szczera, że powie: tak, korzystałam z projektów przygotowanych przez zespół profesora Religi, a teraz firmuję je swoim nazwiskiem - apelował Zbigniew Religa"

tvn24.pl

- mały aktualny wtręt - min. Kopacz właśnie proponuje, żeby nie obrzucać się epitetami - kpi, czy o drogę pyta? Mało jest takich rozdartych bab jak ona - przepraszam za określenie. "Nie ma teraz waszych i naszych pomysłów, są tylko dobre i złe - ja chcę firmować tylko te dobre" - bardzo się cieszę, że p. Kopacz jest tym razem chętna do współpracy.


Wieczorkiem na trochę wyłączyłam się z tv, ale przed snem na deser (i chyba własną zgubę) przeczytałam taki oto tekst J. Osieckiego:

"Minister Ewa Kopacz od kilku dni dęła w medialny balonik. Obiecywała pokazać narodowi ustawy, które uzdrowią ledwie dyszącą służbę zdrowia. I wielu dało się nabrać. (to pokazuje słabość naszych mediów oraz brak przygotowaniach merytorycznego dziennikarzy). Rząd nie mógł debatować nad żadnym z projektów Ewy Kopacz. Dlaczego? Bo nie zostały spełnione podstawowe procedury dopuszczające projekty rzędowe pod obrady rady ministrów. Ustawy z resortu zdrowia nie trafiły do uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji społecznych. (...)

Po całym dniu spekulacji, dopiero późnym popołudniem przez kilka kwadransów premier oraz minister zdrowia czarowali dziennikarzy i widzów opowiadając, że ustawy uzdrawiające służbę zdrowia trafią do Sejmu w tym tygodniu.* I tam będą rozpatrywane jako projekty poselskie (dzięki temu unika się procedury uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji społecznych. Zatem przyśpieszy się ich wejście w życie). Tyle, że jestem gotów postawić dolary przeciwko orzechom, że tych ustaw jeszcze nie ma.

Rano Zbigniew Chlebowski zapewniał, iż na własne oczy widział cztery ustawy autorstwa Ewy Kopacz. Po południu mówił, że projekty są „prawie gotowe". Natomiast Donald Tusk przyznał, że dwie ustawy od pewnego czasu już są gotowe, a trzecia właśnie trafiła do niego.

Ewidentnie są jakieś problemy z komunikacja wewnętrzna. Gdyby wszystko było jasne Zbigniew Chlebowski nie robiłby sobie z gęby cholewy. No dobra powiedzmy sobie szczerze, ordynarnie kłamał. (...)

Nie wiem, czy Ewa Kopacz rzeczywiście proponowała dzisiaj premierowi podniesienie składki zdrowotnej. Zawsze mówiła, że tego nie można zrobić zanim nie „uszczelni się systemu". Może zrozumiała, że najpierw należy zrobić systemowi kroplówkę z naszych pieniędzy żeby pacjent nie zszedł? Niewątpliwie Tusk na podwyżkę podatków się nie zgodzi. A Kopacz ma związane ręce. Z pustego i Salomon nie naleje - więc ona nie dysponując większymi funduszami nie zaspokoi (słusznych podkreślam) roszczeń lekarzy. Zatem Kopacz albo stanie się kozłem ofiarnym i Tusk ją zdymisjonuje albo jeśli ma dość oleju w głowie sama zrezygnuje z prowadzenia: mission: impossible.

A w Sejmie mówi się, ze kolejny do odstrzału to Aleksander Grad. Opozycja jest wyjątkowo cięta na niego. Zwłaszcza za pomysł (całkiem sensowny) sprzedaży LOTu. Złośliwi w komisji skarbu twierdzą, że Grad poleci za 9 maksymalnie 12 miesięcy."

* 4.01 min. Schetyna obiecywał w PR1, że projekty ustaw będą napewno w tym tygodniu.

Dziś doczytałam jeszcze:

- zamieszanie wokół posiedzenia rządu, na którym miały być przedstawione projekty reformy służby zdrowia spowodowane jest tym, że premierowi Donaldowi Tuskowi nie podobają się propozycje minister zdrowia Ewy Kopacz - podało Radio Zet. (tvn24.pl)

- Ministerstwo Zdrowia chciało podniesienia akcyzy na tytoń i alkohole. Łącznie minister Ewa Kopacz żądała 7 miliardów złotych (j.w.)

- Na linii rząd-Platforma Obywatelska zapanował we wtorek informacyjny chaos. Centrum Informacyjne Rządu i czołowi politycy PO wydawali sprzeczne komunikaty, premier i jego rzecznik prasowy milczeli (j.w.)


To jest rząd fachowców od wszystkiego?

p.s. pasek tvn24: "Kopacz apeluje, by nie upolityczniać problemów służby zdrowia" 


11:37, konserwatywna
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 stycznia 2008
Kto to powiedział?
"Czasem radykalizm poglądów jest cnotą. Na przykład rozumiany jako stanowcza determinacja, by zidentyfikować źródła zła i wyeliminować je z życia politycznego. Wobec oczywistej niesprawiedliwości, kłamstwa i nieuczciwości trzeba być radykałem, a nie człowiekiem kompromisu”.

Radykalizm – dodał – jest na przykład potrzebny „w konfrontacji ze światem przestępczym i nieudolnością wymiaru sprawiedliwości”. Był to polityk, który uznał, że należy szeroko otworzyć archiwa SB, by się wreszcie uporać z dziedzictwem komunizmu: „Kiedy w latach 80. mówiłem o potrzebie przywrócenia własności prywatnej i wolnego rynku, też nazywano mnie radykałem. Teraz znowu to słyszę, bo zgłosiliśmy postulat, by otworzyć teczki i udostępnić wiedzę o tym, co się działo w Polsce przez ostatnich 20 – 30 lat. Ujawnienie prawdy dla niektórych zawsze będzie żądaniem radykalnym (...) Ci, którzy obawiają się ujawnienia prawdy z przeszłości, zawsze przedstawiają zwolenników otwarcia archiwów jako niebezpiecznych radykałów i osoby niespełna rozumu. A my przecież proponujemy rozwiązanie, które nie jest niczym szczególnym. Chcemy tylko, aby dostęp do archiwów był znacznie szerszy, żeby nie był przywilejem wybranej kasty. Po to między innymi, żeby historią nie grali politycy, a szczególnie byli esbecy”.

Polityk ten ostro krytykował elity, szczególnie warszawskie „towarzystwo” i jego dążenie do sprawowania realnej władzy w Polsce, władzy zachowawczej, uniemożliwiającej właściwy rozwój Polski: „Kilka wpływowych osób wystraszyło się, że (...) w polskiej polityce pozostaną siły, które są mało wrażliwe na opinie warszawskiego salonu. A salon nie chce stracić wpływu na to, co się w Polsce dzieje, o czym się mówi, co wypada, a co nie”.

„Chylę czoło przed tymi, którzy już dawno potrafili dostrzec zagrożenie ze strony byłych służb specjalnych. Ja go nie widziałem na początku lat 90. Tymczasem dawni funkcjonariusze tych służb świetnie zadomowili się w służbach dzisiejszych, a także w mafii, mediach oraz biznesie i polityce. Także tu trzeba zadziałać stanowczo”

Odpowiedź tutaj - bardzo polecam :)



19:41, konserwatywna
Link Komentarze (3) »
starocie i nie tylko 3

b) służba zdrowia

- min. Kopacz podczas ostatniego strajku pielęgniarek mówiła, że ich płacami ma zająć się rząd. Teraz już oświadcza, że to zadanie dyrektorów. Hm...

- min. Kopacz niespełna tydzień temu powiedziała, że "jest nieźle"

- min. Kopacz obiecała lekarzom zarobki ok. 11 tys. (w 2009? 2010?), premier Tusk za to:


"powiedział, że o ile dobrze zrozumiał wypowiedź Kopacz, to - jeśli uda się przeprowadzić proponowaną przez nią reformę systemu opieki zdrowotnej - "niewykluczone, że najwybitniejsi specjaliści, którzy będą pracowali w pełnym wymiarze godzin, plus dyżury, i będą reprezentować najwyższy poziom, osiągną zarobki, nie wiem czy takie, ale wyraźnie wyższe niż dzisiaj". - do tego niestety już źródła nie znajdę .


- Expose a "brednie" min. Kopacz - polecam - odpowiedni fragment z expose wraz z omówieniem i podsumowaniem

- 3.01, PR1, dr. K. Radziwiłł, szef NRL:

"Myślę, że wszystko wskazuje na to, że w miejscach, gdzie doszło do porozumień między lekarzami żądającymi podwyżek i dodatkowych pieniędzy na dyżury i dyrektorami, doszło do porozumień, na które szpitali nie stać i po prostu wszystko wskazuje na to, że idziemy w kolejną falę ogromnego zadłużenia, ogromnych problemów, za które będziemy musieli jako społeczeństwo zapłacić znacznie więcej niż gdyby te pieniądze w ochronie zdrowia, które gwarantowałyby możliwość udzielenia tych podwyżek na normalnych zasadach, znalazły się już teraz. (...)

No, rozmawiałem wczoraj z kilkoma dyrektorami szpitali w całej Polsce, jak doszło do porozumień. Część z nich jest po prostu załamana, ponieważ wiedzą dobrze, że podpisali porozumienia z lekarzami, na które szpitali nie stać i mówią, że kwestią kilku tygodni jest całkowite zachwianie równowagą, do której w wyniku bardzo ciężkiej pracy ostatnich miesięcy czy lat udało się doprowadzić. W tej chwili wszystko wskazuje na to, że realizacja tych porozumień będzie prowadziła do kolejnej fali straszliwych problemów finansowych szpitali ze wszystkimi tego konsekwencjami"

- 4.01. PR1, dr. K. Bukiel, szef OZZL:

"No, może rzeczywiście bezpieczeństwo pacjentów dzisiaj nie jest zagrożone, szpitale funkcjonują, ale to nie jest funkcjonowanie normalne. W ogóle sytuacja nie jest normalna, jeżeli wziąć pod uwagę, że cały czas nie jest pewne, czy nie zabraknie lekarzy za tydzień, za dwa tygodnie, czy nie zmniejszy się dostępność do świadczeń zdrowotnych wobec tego, że lekarzy aktualnie przebywających na oddziale będzie mniej, dlatego że niektórzy pójdą na wolne, a niektórzy po prostu wyrobią swój czas pracy tygodniowy. Tak że sytuacja jest daleka od normalności. (...)

często dyrektorzy podpisując krótkotrwałe porozumienia podpisali je z nadzieją, że dostaną więcej pieniędzy. Ja wiem o porozumieniach, które zostały podpisane na miesiąc czy na trzy miesiące i dyrektorzy mówią: dzisiaj dajemy wam trochę więcej zarobić, mając nadzieję, że rzeczywiście dopłyną jakieś dodatkowe pieniądze do szpitali. (...)

No, wie pan, generalnie rzecz biorąc ta akcja różni się od akcji strajkowej na przykład w ubiegłym roku prowadzonej tym, że ona jest całkowicie oddolna i my nie mamy tutaj jakichś takich kontroli nad tym. (...)

No, to jest właśnie taki problem ze wszystkimi politykami, że oni używają haseł, które trudno zanegować. To są  hasła oczekiwane i hasła, które my również popieramy. Ale co się kryje za tymi hasłami, no to jak już popytać szczegółowo, to się okazuje, że bardzo niewiele albo nic. Takim hasłem używanym od wielu lat jest hasło koszyka świadczeń gwarantowanych, są ubezpieczenia dodatkowe, jest demonopolizacja Narodowego Funduszu Zdrowia, ale w środku obawiam się, że jest pustka, bo skoro pani minister mówi, że z ubezpieczeń dodatkowych uzyska 7 miliardów złotych, to by oznaczało kwotę mniej więcej 1/6 tego, co dzisiaj jest przeznaczanych na opiekę zdrowotną – 42 miliardy. (...)

Ja aż się dziwię, że takie konkretne sumy padają, bo ja bym nigdy nie zaryzykował z takim programem, jaki ma obecny rząd, podawanie jakichkolwiek sum. Naprawdę proszę zobaczyć do tego programu i spróbować zastanowić się, skąd te miliardy złotych mają wypłynąć. Z tego, że podzielimy jeden fundusz na pięć funduszy? No to ile my zyskamy? Zyskamy z jednej strony być może na lepszej gospodarce, stracimy na kosztach administracyjnych, może 2% z tego wyjdzie. Co mamy zyskać z ubezpieczeń dodatkowych? Czy ktoś w Polsce się ubezpieczy od tego, żeby miał zmienioną pościel w szpitalu codziennie albo żeby miał dodatkowy telewizor? No, nikt się nie ubezpieczy albo wpływy będą w granicach 100 milionów, a nie 7 miliardów. No, gdzie, skąd te pieniądze?" ...

- a w sumie, to min. Kopacz zgadza się z pielągniarkami i popiera ich strajk...

 ... i zakłada białe miasteczko? ;)

... a może Donek też poprze? ;)

- komentarz z interii:

"Jak zajma kancelarie premiera i rozbiją miasteczko
pod URM-em to uwierze że strajk jest na serio. A
tak to widac że na zamówienie PO - widać aż nadto.
Niby strajk i bzdurne porozumienie w świetle
reflektorów. I patrzcie
sukces, a sukcesów oj

potrzeba, potrzeba."
10:24, konserwatywna
Link Komentarze (4) »
starocie i nie tylko 2

2. Komentarze:

a) B. Komorowski a wybory w Gruzji:

- 5.01.,
PR1, P. Kowal, Sejmowa Komisja SZ:

"P.K.: Rzecz w tym, żeby te wybory miały te gwarancje, żeby nie były podważane, że dzisiaj jakby trzeba być z Gruzją, a nie z jednym czy drugim politykiem. Ja omawiałem relacje z tą ekipą, z którą się wiąże taki „miodowy miesiąc” relacji polsko-gruzińskich, czyli ostatnie dwa lata bardzo intensywne, bardzo udane. (...)

M.M.:Ale ja chciałem zapytać, panie pośle, tak: czy pan chciał jechać tam przeczuwając, że jakiegoś rodzaju nadużycia, jeśli idzie o demokratyczny, w zgodzie z regułami demokracji przebieg wyborów, jakiegoś rodzaju nadużyć pan spodziewał się?

P.K.: Nie, była wyraźna prośba władz Gruzji, parlamentu, skierowana do parlamentów narodowych polskiego, litewskiego. Chodziło o to, żeby byli też...

M.M.: Rozumiem.

P.K.: ...przedstawiciele i rządu, i opozycji. I faktycznie u nas miała miejsce sytuacja bez precedensu, że marszałek uniemożliwił wyjazd nie tylko mi zresztą, kilku liderom opozycyjnych klubów, w tym przecież pani minister Szymanek-Deresz (...).

M.M.: No więc właśnie, paradoks polega na tym, ze nie ma tam przedstawiciela Komisji Spraw Zagranicznych. No ale dobrze, to już...

P.K.: Nie ma ani jednego przedstawiciela Komisji Spraw Zagranicznych. Coś dziwnego się wydarzyło. Ja jestem do tego bardzo krytyczny, uważam, że coś takiego nie powinno mieć miejsca nigdy więcej, bo to jest nienormalne w europejskich standardach, żeby marszałek Sejmu w ten sposób traktował posłów opozycji, tamto oświadczenie, że jakaś turystyka... Ja myślę, mówiąc na poważnie, ja bardzo rzadko wyjeżdżam z Sejmu, w tej kadencji nie byłem ani razu, w ubiegłej chyba raz albo dwa razy, ale myślę, że tu chodzi o sprawę gruzińską." (...)

Polecam całą rozmowę.


komentarz znaleziony:


"Proponuje przesledzic, co sie dzieje z opiniami na temat wyborów w Gruzji i kto je wyraża.
To dalsza częśc polityki energetycznej.

Nie wiem, czemu mnie nie dziwi ten fragment:

..."Anne Applebaum w dramatycznym tekście opublikowanym w Washington Post przy okazji listopadowych represji wobec opozycji oskarżyła Saakaszwiliego o to, że „zaszkodził amerykańskiej polityce promocji demokracji bardziej, niż tuzin Perwezów Muszarrafów". Rozczarowanie postępowaniem prezydenta Gruzji wyraził też Sean McCormick z Departamentu Stanu USA."....

Piszacy zapominaja widać, ze prawdziwym włascicielem Imedii jest oligarcha , kontrkandydat Saakaszwilego do prezydentury.
Po awanturze o Imedie Murdoch wycofał sie z wspólpracy z nim.

Anne Applebaum - zona naszego Radka Sikorskiego.
No prosze.
A Prezydent Kaczyński dzwoni 4 stycznia do pełniącej obowiązki prezydenta w Gruzji, bo Komorowski wstrzymał wyjazd b. sekretarza stanu MSZ Kowala do Gruzji. No proszę, same zbiegi okoliczności i przypadki"

źródło

10:20, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
starocie i nie tylko 1
nie tylko, bo nie wiem, co mi wyjdzie z tego wpisu - chyba wyszłam z wprawy ;)

1. skrót mojego ulubionego przeglądu wydarzeń:

- 7.01 - Rzepa "odzyskana" - Presspublica ma nowy zarząd i radę
- spadła sprzedaż "Dziennika", "GW", "SE" i "Faktu", wzrosła
"Rzeczpospolitej"
- Min. RR E. Bieńkowska zamierza zweryfikować (czyli obciąć) listę
zatwierdzonych przez KE projektów strategicznych, "powinno to być do
stukilkudziesięciu projektów, a nie prawie 600 - dodała. Pieniądze
mogą stracić najbardziej potrzebujące regiony" (tvn24). W opinii G.
Gęsickiej to strata czasu i podważanie zaufania do państwa.
- oświadczenie min. Gęsickiej dot. "raportu" J. Pitery (nt. wydatków)
tutaj
- premier Tusk mówi, że jest mistrzem w unikaniu konfliktów, chce się
podobać ludziom i uprzyjemnić im życie
- wicemin. finansów S. Gomółka chce obniżyć CIT i zredukować
administrację oraz zwiększyć zatrudnienie w grupie wiekowej 50+
- min.fin. J. Rostowski chce utrzymać podatek od dochodów
kapitałowych
- min. infrastruktury C. Grabarczyk "zgodził się firmować własnym
nazwiskiem projekt ustawy o wspiraniu remontów i termomodernizacji, który powstał jeszcze za rządów PiS." (onet, GW)
- wzrosło bezrobocie - min. pracy uspokaja, że to jedynie wzrost
sezonowy
- impas w kopalni - tu mam kilka słów od siebie. Chyba w piątek 4.01 usłyszałam jak W. Pawlak mówi, by nie przesadzać z emocjami nad
strajkiem górników w "Budryku" - kilka godzin później tvp info albo
tvn24 poinformowała, że zarząd kopalni odwołał rozmowy. Wczoraj
przez chwilę na pasku tvp info poleciała informacja, że już w piątek
4.01 kopalnia "Budryk" przeszła do Jastrzębskiej Spółki Węglowej
(może to coś znaczy, piszę, bo czytałam). Wczoraj w "Dzienniku"
informacja, że górnicy muszą zakończyć strajk, bo kontynuacja grozi
pożarem. Co ciekawe, nie tylko ja odebrałam tę informację jako
"dziwną" - niezależnie od tego, że samo zjawisko wcale dziwne być
nie musi (por. komentarze pod artykułem).
- groźby strajków lekarzy, pielęgniarek, ew. ratowników medycznych,
radiologów, techników, nauczycieli, a może i żądania całej budżetówki.
O służbie zdrowia, a dokładniej o reakcjach premiera Tuska i min.
Kopacz poniżej.
- polscy przedsiebiorcy są wyjątkowo optymistyczni, "wskoczyliśmy" na
6. miejsce, a inwestorzy strefy euro cieszą się już znacznie mniej
(poziom najniższy od 2 lat, znacznie niższy od oczekiwanego)
- marszałek B. Komorowski - upublicznienie raportu J. Pitery o CBA
(kuchnia podejmowania decyzji) to byłby polityczny ekshibcjonizm
ciekawe, że rok, dwa lata temu mówił inaczej - ale u tego pana to
norma)
- 2 dymisje w MON w ciągu 50 dni. E. Radziszewska - to sygnał, że w
MON jest dobrze. Poseł E. Radziszewska jest członkiem sejmowej
komisji obrony, ale ani ona, ani M. Sawicki z koalicyjnego PSl nie
wiedzieli tak naprawdę o co i o kogo chodzi - polecam opis sytuacji
tutaj :)
- za rządów SLD zaginął raport ws. mafii węglowej (Wprost, ale wydaje
mi się, że była też na ten temat "Misja specjalna" w tvp1)
- B. Komorowski - wybory w Gruzji nie rozwiązały problemu. PR1 podało
wczoraj, że w referendum dot. przystąpienia Gruzji do NATO
(przeprowadzanego łącznie z wyborami przezydenckimi) wyborcy w
61% poparli członkowstwo w NATO. Ciekawa jestem, co z tego
wyjdzie...




10:20, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
Visit X09.eu