Prawy punkt widzenia
RSS
wtorek, 20 stycznia 2009
Obama - popłakałam się
Kompletnie niechcący i zupełnym przypadkiem obejrzałam dziś zaprzysiężenie i przemówienie Barracka Obamy. Naprawdę przypadkiem, bo od kilku dni na samo hasło "Obama" miałam uczulenie. Ale skoro dziś niespodziewanie dostałam alergii na pracę i komunikację miejską, a kochany mąż zaoferował pozostanie w swoim miejscu pracy godzinę dłużej tylko po to, żeby oszczędzić mi przynajmniej kontaktu z komunikacją, to skwapliwie tę okazję skorzystałam. I w ten sposób trafiłam na "transmisję z Obamy". Pomyślałam, że jednak to chwila historyczna - zwłaszcza patrząc na twarze ludzi tam zgromadzonych - pomyślałam o segregacji rasowej, o tym, że ten człowiek ma rzeczywiście kompletnie inne doświadczenia życiowe, niż dotychczasowi prezydenci USA, ale jednak zwłaszcza o uczuciach czarnoskórych obywateli USA (mimo, że na codzień nie czuję tej różnicy - w końcu ludź, to ludź), ich upokorzeniach, cierpieniach kiedyś i uczuciu radości i triumfu dzisiaj.

Nie, ale nie to spowodowało, że się popłakałam.

Posłuchałam sobie przemówienia prezydenta Obamy - przyznaję z lekkim wstydem, że słuchałam go po raz pierwszy - jak wspominałam nie interesuję się specjalnie polityką zagraniczną, bo nie mam czasu (odkąd nie ma mnie w domu, nie mam go nawet na politykę polską). Słuchałam i rzeczywiście dałam się oczarować i ponieść... Gdybym była Amerykanką, może wzleciałabym na skrzydłach...

Ale słuchałam prezydenta Obamy i płakać mi się chciało kiedy myślałam sobie o tym, jak bardzo bym chciała, żeby ktoś tak w Polsce przemawiał - o naszej chwale, sile, wolności, jedności, różnorodności... I mógł tak ludzi ponieść - w tym mnie (zakładam ze smutkiem, że kogoś ponosił i wciąż ponosi premier D. Tusk -  mnie nie). Jedna myśl telepała mi się po głowie - przecież my też mieliśmy w naszej historii wspaniałe momenty... Byliśmy wspaniałym narodem, czasem nawet wspólnotą, przeżyliśmy tyle trudnych momentów, wciąż istniejemy. A w tzw. "wolnej Polsce" te najpiękniejsze (bo najtrudniejsze?) okresy były traktowane "per noga" - jeśli w ogóle. A przecież zasługujemy na to, żeby zjednoczyć nas wokół pewnych pięknych wydarzeń (może i nawet czasem mitologicznych - niestety każdy naród i państwo tak robią), dać nam siłę i wiarę, że to co robimy ma sens. I w ogóle zasługujemy - choćby na to, żeby pamięci naszych przodków nie szmacić... Więc generalnie sobie popłakałam, nad wiecznie traconymi szansami... i byłam pełna podziwu dla tego przemówienia, jego autorów i oratora.

A potem usłyszałam od min. dwóch ekspertów, że...

"przemówienie było dosyć oszczędne w patetyzm, że było dość mocno pragmatyczne..."

...i miałam ochotę zachlastać się własną pięścią. Wyszło że to, o czym bym marzyła w naszym kraju jest zwykłym pragmatyzmem w innym...

Przemówienie Barracka Obamy, 44 prezydenta US





23:41, konserwatywna
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 grudnia 2008
Graczyk - dodatek

jeszcze nie czytałam, ale zakładam, że skoro Kataryny, to będzie ciekawe :)

"Instytut Pamięci Narodowej opublikował protokół przesłuchania Edwarda Graczyka. Ciekawa lektura. Jeśli Czuchnowski pisząc swój artykuł opierał się na tym protokole to chyba nie do końca zrozumiał wymowę zeznań Graczyka a jest ona dla Wałęsy zabójcza. Jeśli to jest ta "cała prawda" o której czytaliśmy w oświadczeniu Instytutu Lecha Wałęsy to jest ona nieciekawa. Nic dziwnego, że Czuchnowski nie zdecydował się zacytować tego fragmentu protokołu, zdając się na własny talent w odwracaniu kota ogonem. Lemingi kupiły, kupił nawet Chlebowski.

Graczyk zeznał, że z Wałęsą się spotykał, że Wałęsa był Bolkiem, że przekazywał informacje, że był jakoś tam zadaniowany i że brał pieniądze. Brał, a nie tylko wziął jednorazowo na podróż do Warszawy.  "

...

(wpis z 1.12.2008)

dokumenty opublikowane przez IPN

00:05, konserwatywna
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
kpt. SB Edward Graczyk

Nie mam czasu ogarniać wątpliwych drobiazgów aktualnej potyczki, ale rzuciło mi się w uszy jedno "sakramentalne" zdanie ponoć autorstwa tytułowego pana. Mianowicie, że "L.W." z pewnością nie zaszkodził nikomu treścią swoich rozmów. Abstrahując od kwestii "szkodliwości" (stały wątek jeśli chodzi o domniemanych i rzeczywistych - chyba zwłaszcza rzeczywistych TW), to właśnie znalazłam na blogu K. Leskiego taki komentarz:

"A jednak wielu osobom zaszkodził:

Na podstawie donosów TW ps. „Bolek" wszczęto sprawę operacyjną na Józefa Szylera, który jawi się zresztą, jako jedna z jego głównych ofiar. Inwigilowany i represjonowany przez SB w ramach operacji „Jesień 70", 8 lipca 1971 r. Szyler został przeznaczony do zwolnienia z pracy w stoczni. Jednak ze względu na traumę, jaką w Grudniu ’70 przeszła jego żona, w lipcu 1971 r. sam zrezygnował z pracy w stoczni i opuścił województwo gdańskie. Osiadł w Przeworsku, a później w Mielcu, gdzie również był inwigilowany przez SB. Dzięki doniesieniom TW ps. „Bolek" SB „uaktywniła pracę w sprawie" Jerzego Górskiego – w Grudniu ’70 członka Komitetu Strajkowego i Rady Delegatów, na którego prowadzono sprawę krypt. „Demagog". W swoich donosach wiele miejsca poświęcał TW ps. „Bolek" osobie Henryka Lenarciaka – uczestnika grudniowego protestu i przewodniczącego Rady Oddziałowej Związku Zawodowego Metalowców na Wydziale W-4 Stoczni Gdańskiej, którego Wydział III KW MO w Gdańsku rozpracowywał w ramach spraw krypt. „Kobra" i „Len" oraz „Arka" i „Jesień 70". Wiadomo dzisiaj, że TW ps. „Bolek" okazał się także przydatny w rozpracowaniu takich osób jak Kazimierz Szołoch (rozpracowywany w ramach sprawy krypt. „Kazek"), Henryk Jagielski (rozpracowywany w ramach sprawy krypt. „W-4”), Jan Jasiński, Mieczysław Tolwal, Alfons Suszek, Jan Miotk (rozpracowywany w ramach SOR krypt. „Sztabowiec”), Bogdan Opala, Czesław Michał Gawlik, Czesław Karpiński, Józef Animucki, Jan Górski, Jerzy Górski (rozpracowywany w ramach kwestionariusza ewidencyjnego krypt. „Demagog”), Szczepan Chojnacki (rozpracowywany w ramach kwestionariusza ewidencyjnego krypt. „Góral”), Klaus Bartel, Ryszard Zając, Maksymilian Szmuda Jan Weprzędz, Zygmunt Borkowski i Zarzycki. TW ps. „Bolek” przekazywał także drobne informacje na temat przełożonych z wydziału W-4 i dyrekcji Stoczni Gdańskiej (Władysława Leśniewskiego, Mieczysława Umińskiego i Stanisława Żaczka). Dzisiaj wiadomo, że TW ps. „Bolek” przyczynił się do tego, że wielu z tych osób dotknęły represje ze strony SB."

źródło

23:55, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 listopada 2008
pierwszy oksfordczyk RP...

"Ten rok, to rok poważnych sukcesów na arenie międzynarodowej, a byliśmy o krok od poważnego problemu, jakim było skłócenie z najpoważniejszymi światowymi graczami - stwierdził Donald Tusk."

źródło

"Poland denies Barack Obama cannibal 'joke'
Poland has been forced to deny its foreign minister 'joked' that President-Elect Barack Obama's grandparents were cannibals.


By Matthew Day in Warsaw
Last Updated: 2:30PM GMT 18 Nov 2008
Mr Sikorski denied he told a racist joke about Mr Obama Photo: Reuters

In an episode that could potentially strain relations between Warsaw and Washington, Radek Sikorski, an Oxford-educated politician who has lived in the US, was reported to have made the jibe by an opposition politician, Ryszard Czarnecki.

Writing in his blog, Mr Czarnecki, an MEP, quoted the foreign minister as saying: "Have you heard that Obama may have a Polish connection? His grandfather ate a Polish missionary."

A spokesman for the Polish foreign office conceded that Mr Sikorski had made the controversial comment, but denied that the foreign minister had intended to insult Mr Obama, whose father was Kenyan.

"Mr Sikorski did not tell a racist joke," said Piotr Paszkowski, the spokesman. "He was only giving an example of the unpalatable and racist 'jokes' that surround President Elect Obama."

Donald Tusk, the Polish prime minister, has made no comment on the affair. It appears that Mr Sikorski's position is not under threat despite calls from opposition politicians for an investigation to deter if the foreign minister broke anti-racism laws.

The derogatory comment about Mr Obama's family may also have become common staple in Polish political circles. Wojciech Olejniczak, the leader of Poland's main Left-wing party, the SLD, alleged that he first heard it from Jaroslaw Kaczynski, a Right-wing former prime minister and twin brother of the Polish president, Lech Kaczynski"

źródło

22:40, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 listopada 2008
Sarkozy, Nikołajek.

Jeszcze jeden z wielu świetnych wpisów w s24. Tyle, że znacznie mniej rozweselający. Szczerze mówiąc, jak czytam ostatnio informacje dotyczące kolejnych pomysłów i wyczynów p. prezydenta Francji, to robi mi się coraz bardziej czarno przed oczami. Szlag mnie trafiał, jak strofował L. Kaczyńskiego odnośnie braku podpisu pod "Lizboną". Nie wiedziałam, czy się śmiać czy płakać w czasie jego "bohaterskich czynów" w sprawie Gruzji (a moze Rosji?). Kiedy po raz pierwszy (i kolejne też) przeczytałam o pomyśle wyrolowania Czechów i Szwedów ze sprawowania faktycznej prezydencji UE i przedłużenia własnej zrobiło mi się po prostu źle. W ostatnim "Wprost" jest artykuł na ten temat. M.in. o tym, że Czesi (w trakcie swojej prezydencji) będą "oczywiście" mieli prawo do udziału w szczytach dominującej "Eurogrupy". Chyba w roli petenta... Nie chcę kląć, więc więcej trudno mi pisać. Dodam tylko, że po prostu się boję. Tym bardziej, że dziś p. premier Tusk de facto oświadczył, że demokracja go uwiera - przeszkadza mu opozycja i prezydent...* A od czego oni są?

Mała dygresja: nie zgadzam się z teorią "prezydenta wszystkich Polaków" - uważam, że prezydent powinien robić to, co głosił w trakcie kampanii wyborczej, w końcu to poparli wyborcy.

Mała dygresja 2: co ma wspólnego UE z demokracją? Zwłaszcza po jakże wymownym trybie ratyfikacji traktatu lizbońskiego? (por. Irlandia)

Wracając do demokracji uwierającej "dozorcę wszystkich Polaków" (copyright by Kazik) - nie potrafię takich różnych "drobiazgów" wymienić, ale kiedy jeszcze siedziałam w domku i mogłam na bieżąco wyławiać drobiazgi (albo i nie) "przeoczone" przez tuzów naszych mediów, trafiały się różne kwiatki, które świadczyły o sejmowym "zamordyzmie", jaki wedle obiegowej opinii przystoi jedynie komunistom i "braciom Kaczyńskim". Niestety o tym dowiedziały się tylko ew. zainteresowane kury domowe i moherowi emeryci...

Wracając do Nikołajka Sarkozy, to wreszcie jest ten tekst, po którym mnie tak trafiło, że musiałam ( w skrócie ;) ) wylać swoje żale.

* "Na pasku" tvp info przeczytałam, że wielce szanowny i szanowany, jego ekscelencja i wielmożność, magnificencja, jego wysokość Marszałek Sejmu RP B. "Hrabia" Jamajka-Komorowski** oświadczył, że "opozycja nie przebiera w środkach" - zagotowałam się. "Tylko" tyle.

** Kto słyszał, że sąd niedawno uniewinnił od zarzutów korupcji R. Szeremietiewa - wiceministra obrony za czasów ministra ON B. Komorowskiego? Aferę ("podobno" od początku dętą) rozpętała dzisiejsza dziennikarka "Dziennika" A. Marszałek i tzw. "major" Bertold Kittel (wtedy "Rz", dziś nie wiem). Jak będę miała głowę to podrzucę rozmowę z p. Szeremietiewem - wynika z niej, że ekscelencja wolał zaangażować się w atak, niż w obronę swojego podwładnego. "Państwo dziennikarze" chyba nie przeprosili, a faceta zniszczyli już chyba na zawsze...

21:54, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
dzisiejsze odkrycie

Zupełnie nierocznicowe. Na świętowanie "urodzin rządu" nie mam siły. Ani nerwów. Swoją drogą, jak analogiczna data została określona przez tzw. "pisowską tvp" za czasów "poprzedniego reżimu"?

Natomiast zupełnym przypadkiem znalazłam w S24 blog, dzięki któremu siedzę i rechoczę. Fakt, troszkę przez łzy po tym, jak równy tydzień temu pokłóciłam się z Ciotką, klasycznym przykładem leminga. I to mnie martwi, bo abstrahując od polityki Ciocia jest przekochaną osobą. Właśnie się zastanawiam czy jej podrzucić moje nowe znalezisko - bo jakoś "dziwnie" mi się z nią kojarzy - niestety.

W każdym razie polecam gorąco:

"Świat za pięć lat"

Jak narazie mój ulubiony tekst:

Antymurzynizm wyssany z...


Smacznego ;)

21:11, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 listopada 2008
czołowy związkowiec, pokojowy noblista

Za "Dziennikiem":

"Co zrobić ze związkowcami, którzy wdarli się do biura poselskiego Donalda Tuska i okupują je, domagając się rozmowy z premierem? Zaskakującą receptę podsuwa Lech Wałęsa, w przeszłości lider "Solidarności", nasłynniejszego związku zawodowego. "Najpierw użyłbym argumentów, a jeżeli to nie przyniosłoby skutku, użyłbym siły. Dałbym decyzję: oczyścić biuro!" - powiedział były prezydent w TVN24"

i komentarz jednego z użytkowników (bo mówi wiele, choć nadal nie wszystko ;) )

"Zacząłbym od organizacji pomocy protestującym. Natychmiast zorganizowałabym gar gorącego rosołu od Najsztuba. Wezbrałbym Bufetową do dostarczenia koców i śpiworów, poprosiłbym Macieja Knapika i innych dziennikarzy TVN24 do całodobowej transmisji wydarzeń, poprosiłbym o przygotowanie przez kancelarię kanapek z łososiem i pięcioma gatunkami serów. Zwróciłbym się do Sławomira Sierakowskiego o uruchomienie gazetki, takiej jak pamiętny „Kurier Białego Miasteczka”, wezwałbym Grzegorza Miecugowa do zaprezentowania w „Szkle kontaktowym” kilku dowcipów celujących w faszyzmie Dyzmy, ściągnąłbym Marka Kondrata, Daniela Olbrychskiego, Krystynę Jandę, Hannę Krall, Agnieszkę Holland, Kazimierę Szczukę, Pawła Huelle, Izabellę Cywińską i Edytę Jungowską z monodramami podkreślających doniosłość żądań protestujących, umożliwiłbym wygłoszenie odczytów na rzecz obrony praw związkowych przez prof. Karola Modzelewskiego, Zbigniewa Bujaka, Andrzeja Stasiuka i Kazimierza Kutza, zapewniłbym rozrywkę w postaci występów Krzysztofa Daukszewicza i Michała Ogórka, zorganizowałbym wieczorek piosenek konspiracyjnych z udziałem Muńka Staszczyka, Kory i Eweliny Flinty."

Tak, brzmi niewiarygodnie. ale przecież tak było w białym miasteczku...

07:15, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 października 2008
proroctwa premiera Tuska

Trzy cytaciki - nie moje, bo na gospodarce się nie znam. Ale kiepska pamięć mnie wkurza:

"Giełda zawsze najlepiej odzwierciedla skuteczność władzy" *

szef opozycji D. Tusk, 2006

"Źródła  przyczyny kryzysu - leżą poza Polską" (...a polska gospodarka i system bankowy są stabilne i w świetnej formie) premier D. Tusk 2008

"14:10 -Podsekretarz stanu w ministerstwie finansów Katarzyna Zajdel- Kurowska po raz kolejny zapewniła, że nasza gospodarka i system finansowy są stabilne
WIG - 32757
WIG20 - 2098
23:10
WIG - 26273
WIG20 - 1617
i teraz poproszę lemingi o wytłumaczenie tego "drobnego" spadku na GPW" **

*źródło

**źródło

08:31, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 września 2008
takie znalazłam w salonie

byłoby śmieszne, gdyby nie było takie smutne (mam dołek i nie widzę opcji, żeby z niego wyjść)

źródło

p.s. szerokie omówienia profilu leminga do znalezienia w sieci - oczywiście z s24 ;)

22:53, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 września 2008
drobiażdżek - tzw. orange warsaw festival

W ramach "odmładzania się" i "poczucia odrobinki życia" wybraliśmy się w sobotę na koncert pod tzw. "pekin" - pałac kultury znaczy się ;)

Nie ukrywam - sprawiła mi przyjemność reakcja obecnych na "przesłanie" HGW do świętujących (co?). Zresztą twarz HGW za chwilkę zastąpiła twarz Kelly Rowland - różnica na korzyść raczej oczywista ;)

Kelly pośpiewała chwilkę, później nastąpiła dziwna nicość. Nicość, czyli występy jakiegos matoła - proszę nie traktować osobiście - mimo wyposażenia w okulary nie widziałam kto to był. Fakt, okulary są już niestety za słabe, a do tego stałam tyłem do sceny :D

Doczekaliśmy się na Wyclef Jean'a. Szczerze mówiąc było super - zastanawiałam się, "ile to już lat temu" i jak to wtedy było fantastycznie (chociaż mojej aktualnej "doli" nie mam do zarzucenia nic, a wręcz przeciwnie!), żałowałam, że nie stać mnie już na to, żeby sobie po prostu poszaleć (chociaż byłam blisko - gdyby "taka jedna" przyjechała ... ;) ). 

Do czasu...

Pierwsze wyznanie miłości wobec Barracka Obamy przyjęłam "chłodno", acz ze zrozumieniem - że takowe musi się pojawić - w końcu bohater należy do tzw. ichniego "salonu" nawet, jeśli deklaruje, że wychował się w beznadziejnej* okolicy. Zresztą tak samo przyjęłam opowieść o tym, jak gwiazdor tłumaczył psu policyjnemu swoje preferencje narkotykowe.

W niedługim czasie pojawiło się drugie wyznanie miłości - nie wiem, czy bohaterowi doskwierał brak entuzjazmu ze strony odbiorców, czy po prostu przed występem postanowił przetestować doznania relacjonowane kiedyś wspomnianemu psu.

Mnie ucieszyło wyznanie bodaj trzecie - kiedy bohater  (kto mu to podpowiedział?) postanowił w końcu połączyć jednostajne "Bush in Iraq" z "Russia in Georgia" - i to wywołało ( sądzę, że mocno wyczekiwaną) reakcję obecnych.

No właśnie - to mnie ucieszyło. Tak troszkę. Tzn, przynajmniej pocieszyło.

23:37, konserwatywna
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
Visit X09.eu